Wieczorem w trójmiejskiej Ergo Arenie Mariusz Pudzianowski zmierzy się z Christosem Piliafasem. Na kilka godzin przed walką "Dominator" podzielił się swoimi wrażeniami z naszym portalem.

Gadu-Gadu.pl: Jest stres? To będzie prawdopodobnie najtrudniejsza walka w twojej karierze.

Mariusz Pudzianowski: Nie zgadzam się. Bardziej obawiałem się Boba Sappa. Co prawda najlepsze lata kariery już za nim, ale doświadczenie to jednak doświadczenie, a Amerykanin stoczył przecież mnóstwo walk. Do tego jego waga - rywalizacja ze 150 kilogramowym kolosem do najłatwiejszych nie należy. Piliafas przy nim to kruszynka, fizycznie nie ma mnie czym zaskoczyć

GG: Piliafas nie ma jednak złudzeń, że to będzie krótka walka, która skończy się twoim nokautem.

MP: Marzenia ściętej głowy. Owszem mogę przegrać, bo to w końcu sport i wszystko może się wydarzyć, ale w 30 sekund to on mnie nie na pewno nie znokautuje. Ja nie jestem już tym zawodnikiem co na początku, teraz prezentuję innym poziom i tak łatwo ze mną już się nie wygrywa.

GG: Podobno zrezygnowałeś ze współpracy z American Top Team i na krajowym podwórku już uważasz się za guru MMA.

MP: Głupoty. Byłem trzy tygodnie w USA, ale wróciłem do Polski, bo musiałem załatwić kilka spraw. Dostałem jednak plan treningów, a do tego ściągnąłem do kraju kilka osób z Ameryki. Zapewniam, że przygotowałem się do walki z Piliafasem jak należy. Opowiadania, że Pudzianowski jest najmądrzejszy i nikogo nie słucha radzę włożyć między bajki. Wieczorem na własne oczy przekonacie się, że Pudzian nie obijał się przez ostatnie miesiące.

GG: Jak spędzisz ostatnie godziny przed walką?

MP: Tak naprawdę to ja w ogóle nie myślę o tej walce. Po prostu odpoczynek przed pracą, która mnie czeka wieczorem. Nie ma w tym żadnej filozofii.

GG: A co sądzisz o systemie pay-per-view?

MP: To decyzja organizatorów, nie mnie oceniać czy dobra czy zła. Ja jestem tylko aktorem w tym filmie. Za innych nie ręczę, ale moja walka na pewno będzie ciekawa i ci, co wykupią dostęp, na nudę narzekać nie będą.

Jakim wynikiem zakończy się dzisiejsza walka Pudzianowskiego? Piszcie swoje typy na forum!

PS: Gala KSW 20 od 20.00. Zapraszamy na relację LIVE do naszego portalu!

 

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:30

"Pudzianowski okaleczył Najmana"

- Moim zdaniem jest dwóch polskich kandydatów do walki z Mariuszem Pudzianowskim. Są to Rafał Dąbrowski, wielki człowiek, mierzący 2 metry i ważący 130 kilogramów, oraz Paweł Nastula. Jednak walkę z którymś z nich "Pudzian" mógłby stoczyć najwcześniej za trzy miesiące - uważa Andrzej Janisz, dziennikarz Polskiego Radia i Polsatu Sport, jeden z najlepszych znawców mieszanych sztuk walki w Polsce.

- Myślałem, że walka Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem potrwa co najwyżej 100 sekund. Trwała zdecydowanie krócej, co mnie zaskoczyło. Byłem też absolutnie zaskoczony postawą "Pudziana" - mówi Janisz w rozmowie z Wirtualną Polską.

Co zdaniem znakomitego znawcy MMA było zadziwiającego w zachowaniu pięciokrotnego mistrza świata siłaczy? - O wyniku pojedynku zadecydowały cztery niesamowicie mocne low-kicki wyprowadzone w 30 sekund. Kiedy po walce rozmawiałem z Marcinem Najmanem zdradził mi, że już tym pierwszym kopnięciem "Pudzian" wyłączył mu nogę - ujawnia Andrzej Janisz.

- Cały obóz Najmana nie liczył się z tym, że walka rozstrzygnie się dzięki niskim kopnięciom. Wszyscy myśleli, że "Pudzian" go złapie, będzie chciał położyć. Dla mnie te low-kicki też były zaskoczeniem, tak jak szybkość i agresja z jaką je wyprowadził. No i siła - dodaje komentator Polsatu Sport.

Jak się okazuje Mariusz Pudzianowski jeszcze w dniu walki miał 38 stopni gorączki, co jednak nie przeszkodziło mu w błyskawicznym rozstrzygnięciu pojedynku. - Wiedziałem, że jest chory, bo rozmawiałem z nim dzień przed walką. Powiedział mi, że przez ostatni tydzień nie trenował, jest pod kroplówką i celowo zrezygnował z antybiotyku - opowiada Janisz.

Czy uciążliwa choroba sprawia, że powinniśmy patrzeć na "Pudziana" z jeszcze większym uznaniem i podziwem? Zdaniem Andrzeja Janisza nie. - Każdy zawodnik wie, kiedy ma walkę, jego sprawą jest to, by być do niej przygotowanym. Przeziębienie również wchodzi w grę - mówi.

Jak się okazało Marcin Najman nie był wymagającym przeciwnikiem dla pięciokrotnego mistrza świata siłaczy. Prawdziwy sprawdzian dopiero czeka "Pudziana". Kto mógłby teraz sprawdzić umiejętności najsilniejszego człowieka w Polsce, a może i na świecie?

- Zanim przyjdą walki za granicą "Pudzian" może stoczyć dwie wielkie walki w Polsce. Kandydatem moim zdaniem jest Rafał Dąbrowski, który wygrał niedawno na gali "Beast of the East" z Valentinem Overeemem. Dąbrowski to wielki człowiek, 2 metry wzrostu, 130 kilogramów wagi. W następnej kolejności jest Paweł Nastula, mistrz olimpijski w judo z Atlanty, który stoczył pięć walk w MMA w federacji Pride - mówi Wirtualnej Polsce Janisz. Dodaje też, że na taką walkę Pudzianowski mógłby być gotowy najwcześniej za trzy miesiące.

Doświadczony dziennikarz Polskiego Radia uważa, że w sportach walki Pudzianowski może zdziałać bardzo wiele. - Przyszłość jego widzę ogromną. Może jeszcze nie w tej chwili, ale rozmawiałem z "Pudzianem" po walce i on powiedział, że za 12 miesięcy będzie w pełni zawodnikiem MMA. Ja mu wierzę. On robi dobrze wszystko, za co się bierze. W tej chwili nie jest zawodnikiem MMA. Jest człowiekiem z ogromny potencjałem, z ogromną siłą, szybkością, agresją. I nazwiskiem - wyjaśnia Andrzej Janisz.

Być może za jakiś czas Mariusz Pudzianowski mógłby rywalizować na ringach w USA czy Japonii z wielkimi sławami MMA, gigantycznym Koreańczykiem Chong Man Choiem (213 centymetrów wzrostu), lub byłym futbolistą Bobem Sappem (196 cm, 152 kg)? - Ale dlaczego mówimy o "freakach" (dziwadłach - przyp. WP)? Uważam, że Pudzianowski będzie w stanie walczyć z prawdziwymi wojownikami, a nie z zawodnikami o miernych umiejętnościach, a wielkich gabarytach - komentuje Janisz. - Myślę, że jeśli Mariusz stoczy jeszcze dwie walki wygrane z ludźmi o głośnych nazwiskach, to każda federacja będzie chciała go mieć u siebie - dodaje.

Co musi poprawić Mariusz Pudzianowski, by stać się pełną gębą wojownikiem MMA? Zdaniem Andrzeja Janisza wszystko.

Jeśli chodzi o Marcina Najmana, komentator Polsatu Sport nie uważa, że jego występ był wielkim zawodem? - Kogo zawiódł tego zawiódł. Jeśli ktoś myślał, że jest on wielkim bokserem, to był w błędzie. Dla mnie bez względu na pieniądze mało osób odważyło by się wyjść do ringu w formule MMA z Pudzianowskim. Za to należą mu się słowa uznania i o tym mówił sam "Pudzian" - mówi.

Źródło: Grzegorz Wojnarowski, Wirtualna Polska

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:10

Pudzianowski o swojej przyszłości w MMA

Mariusz Pudzianowski w piątkowej walce z Marcinem Najmanem nie pozostawił rywalowi żadnych złudzeń. Pojedynek trwał jedynie 44 sekundy i pięciokrotny mistrz świata strong menów w świetnym stylu zadebiutował w kategorii MMA. - Nie spodziewałem się, że walka potoczy się tak szybko. Dopadłem go i otrzymał należną wypłatę - stwierdził szczęśliwy Pudzianowski w rozmowie na antenie Radia TokSport.

- Tym razem szybko udało się wygrać, ale mam świadomość, że z następnymi przeciwnikami może być o wiele, wiele trudniej - dodał zwycięzca piątkowej walki. - Spodziewałem się, że pewnie będę musiał gonić Najmana po ringu - jest przecież ode mnie o 20 kilogramów lżejszy i szybszy. Przewidywałem więc, że jak to bokser - będzie tańczył i czekał na dobrą okazję do wyprowadzenia ciosu, a ja będę musiał za nim chodzić. Wiedziałem jednak, że gdy go dorwę w ręce, to zacznie się rzeźnia. Jak się okazało, wszystko poszło o wiele szybciej. Dostał się w okolice lin i otrzymał należną wypłatę.

Zaskoczenie u obserwatorów wywołał sposób, w jaki Pudzianowski zwyciężył - zadecydowały kopnięcia, a nie walka w parterze. - Starałem się utrzymać tę tajną broń w tajemnicy - powiedział "Pudzian". - Jednak na jednym z treningów dziennikarze zauważyli, że mój trener miał owinięte kolano i zapytali go o to, co się stało. On odparł, że koń go kopnął, na co dziennikarze: "A który to koń ma taką siłę?". Wtedy wskazał na mnie.

Do ostatnich minut przed piątkową galą najlepszy strong men świata walczył z przeziębieniem. - Nie miałem zbyt wiele czasu na relaks. Lekko przeziębiłem się podczas biegania na treningu i jeszcze na rozgrzewce walczyłem z gorączką. Bałem się, że może ona przynieść opłakane skutki, ale robiłem wszystko, żeby dotrwać. Przyznam, że gdyby walka potrwała dziesięć minut mógłbym być w niemałych opałach - zdradził Pudzianowski.

Obaj rywale nie ukrywali, że nie darzą się szczególną sympatią. - Najman jest jaki jest, nie przepadamy za sobą, ale brawa dla niego za odwagę i sam fakt, że wyszedł na ring - stwierdził rozmówca Radia TokSport.

Pudzianowski podpisał kontrakt na cztery pojedynki w kategorii MMA. Jak przewiduje swoją przyszłość? - Teraz czeka mnie kilka tygodni odpoczynku, a od 4 stycznia wrócę do treningów - powiedział. - Planuję wyjazd na miesiąc do Brazylii, do Anglii, trenować będę również w Polsce, więc przyszły rok zapowiada się bardzo pracowicie. Zakładam, że dla mnie przyszłość w MMA to dziesięciopiętrowy blok. Na razie jestem na parterze, a teraz mam kolejne piętra do pokonania. Przede mną trudne zadanie, ale uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jeżeli się postaram i będę ostro pracował przez następne dwa lata, to myślę, że będę w stanie powalczyć z każdym. W rywalizacji strong menów osiągnąłem już wszystko - pięć razy zdobyłem mistrzostwo świata i to czy kolejny raz będę mistrzem nie ma już dla mnie żadnego znaczenia. Przede mną nikt tego nie osiągnął i mam pewność, że przez najbliższe 10-15 lat nikt tego nie powtórzy. Teraz muszę znaleźć sobie nowe wyzwania, a takim jest właśnie sukces w MMA - zakończył "Pudzian".

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 22:10

"Pudzian" vs Nastula coraz bliżej

Po udanym debiucie Mariusza Pudzianowskiego w MMA, kibice mieszanych sztuk walki w Polsce zastanawiają się, kto będzie kolejnym rywalem "Pudziana". - Jedyną osobą z Polski, z którą Mariusz Pudzianowski mógłby skrzyżować rękawice jest Paweł Nastula i nikt więcej nie wchodzi w grę - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską, Artur Przybysz rzecznik prasowy KSW.

W swojej debiutanckiej walce Pudzianowski nie dał szans zawodowemu pięściarzowi Marcinowi Najmanowi. Pojedynek trwał zaledwie 44 sekundy, w których "Pudzian" wręcz zmasakrował swojego rywala.

Kiedy kibice ponownie zobaczą "Pudziana" w ringu? - Najwcześniej w maju, kiedy jest kolejne KSW. Co do podpisania kontraktu na dłużej i jego kolejnego rywala, to rozmowy trwają - powiedział nam Artur Przybysz rzecznik prasowy KSW.

Wcześniej informowaliśmy, że najbliższym przeciwnikiem może być Rafał Dąbrowski, o którym głośno zrobiło się po zwycięstwie podczas gali Beast Of The East. - Kandydatem moim zdaniem jest Rafał Dąbrowski. W następnej kolejności jest Paweł Nastula - powiedział nam wcześniej Andrzej Janisz, dziennikarz Polskiego Radia i ekspert Polsatu Sport w dziedzinie MMA.

Rzeczni KSW zdementował jednak, że Dąbrowski jest rozważany jako potencjalny rywal "Pudziana". Zostaje więc Nastula!

- Andrzej Janisz powiedział, że Mariusz może walczyć z Rafałem Dąbrowskim. Mogę od razu zdementować tą informację. Jedyną osobą z Polski, z którą Mariusz Pudzianowski mógłby skrzyżować rękawice jest Paweł Nastula i nikt więcej nie wchodzi w grę - zaznaczył Przybysz.

"Pudzian" pomimo tego, że zamierza zawojować polskie i światowe MMA nie chce rezygnować z zawodów siłaczy. Pojawie się pytanie, czy przygotowania do strongmanów nie przeszkodzą mu w zrobieniu kariery w MMA.

- To mu nie przeszkadza. Mało kto wie, że na dwa tygodnie przed walką z Marcinem Najmanem, Mariusz Pudzianowski wziął udział w zawodach strongmanów, które wygrał - wyjawił rzecznik KSW.

Mariusz Pudzianowski nie zamierza więc odpoczywać i nadal chce być najsilniejszym człowiekiem na świecie, a przy tym namieszać w MMA. Czy jego następnym rywalem będzie były mistrz olimpijski w judo Paweł Nastula? Rozmowy trwają, ale jedno nie ulega wątpliwości - starcie "Pudziana" z popularnym "Nastkiem" byłoby prawdziwym hitem.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 22:10

Na świecie głośno o wygranej "Pudziana"

Jak się okazuje walka Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem duże emocje wzbudziła nie tylko w Polsce. Większość największych serwisów poświęconych MMA wiele miejsca poświęciła udanemu debiutowi "Pudziana" w mieszanych sztukach walki. Również kibice z całego świata są pod wielki wrażeniem Pudzianowskiego.

"Najsilniejszy człowiek świata wygrywa na gali KSW" - tak zatytułował jeden ze swoich artykułów popularny serwis sherdog.com. News o zwycięstwie Pudzianowskiego był drugim w kolejności najczęściej czytanych wiadomości.

Autor tekstu pisze, że walka w Polsce cieszyła się olbrzymią popularnością, a Pudzianowski zdominował pojedynek i nie dał najmniejszych szans Najmanowi.

Z kolei serwis mma.fanhouse.com walkę "Pudziana" z Najmanem nazwał "zwariowanym show". Jak podkreśla autor wiadomości, Pudzianowski pomimo braku doświadczenia w ringu radził sobie bardzo dobrze. Dziennikarz wątpi jednak, aby "Pudzian" był w stanie pokonać najlepszych zawodników MMA.

Innego zdania są dziennikarze i internauci serwisu fiveouncesofpain.com. "Dobrym pytaniem jest jak daleko Pudzian zajdzie w tym sporcie. Jeśli Brock Lesnar (obecny mistrz UFC w wadze ciężkiej - przyp WP) wróci do zdrowia, a Pudzian zaliczy kilka wartościowych zwycięstw to..." - zastanawia się autor artykułu. UFC (Ultimate Fighting Championship) to najbardziej prestiżowa seria MMA na świecie.

Pod wrażeniem tego, co Pudzianowski zrobił w ringu są także internauci fiveouncesofpain.com.

"Co za bestia. Śledziłem jego karierę w zawodach strongman przez dłuższy czas, a teraz jest kimś, kto może dosyć łatwo pokonać Brocka" - elkymbo

"O mój Boże! Niech wygra jeszcze kilka walk i przenieście jego tyłek do UFC. On jest nieludzki" - Connor Cobain

"Japonia pokocha tego kolesia. Jeśli wygra jeszcze 2-3 walki znajdzie się na celowniku UFC. Jego czysta siła sprawia, że będzie trudnym rywalem dla każdego" - dpk

"On jest jak bestia. Te kopnięcia musiały być bardzo bolesne" - Rich S.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 21:10

Niemcy piszą o Pudzianowskim. Co?

Debiut Mariusza Pudzianowskiego w MMA odbił się szerokim echem nie tylko w Polsce. O efektownej wygranej pięciokrotnego mistrza świata siłaczy z Marcinem Najmanem dyskutują fani sportów walki na całym świecie. A co o "Pudzianie" mówią i piszą w Niemczech? Sprawdziliśmy.

Na popularnym niemieckim forum dla miłośników sportów walki, BamBamscorner.de, pasjonaci MMA oceniają występ Pudzianowskiego. "Zawodnik o świetnej technice i dość dużej sile położyłby Pudzianowskiego na łopatki. Nie rozumiem, dlaczego ten zawodnik chce walczyć, skoro świetnie radził sobie w zawodach siłaczy" - pisze internauta o nicku "costa".

"Jak pokonać Pudzianowskiego? Można to zrobić dzięki technice. Jego przeciwnik w tej walce uciekał już po otrzymaniu pierwszego ciosu. Myślę, że zawodnikiem klasy Fiedora Emielianienki "Pudzian" mógłby polec już w pierwszej rundzie" - uważa "Lenzowar".

"Trzeba przyznać, że te kopnięcia były naprawdę dobre, wręcz "wybuchowe". Tak czy inaczej Pudzianowski raczej nie miał by szans z Brockiem Lesnarem i innymi superciężkimi z MMA, ale kto wie, jak potoczy się jego przyszłość. Musi moim zdaniem popracować nad wytrzymałością" - twierdzi "krush".

Na niemieckim forum przeważają opinie przychylne Pudzianowskiemu, choć fani MMA są zdania, że póki co z najlepszymi zawodnikami Mariusz nie może się równać. Są jednak zgodni, że czeka go ciekawa przyszłość w świecie sportów walki.

Kategoria: News

Krzysztof Pyzia : Można sobie było wymarzyć lepszy debiut w MMA?
Mariusz Pudzianowski : Można było sobie wymarzyć troszeczkę lepszy dlatego, że przed walką miałem gorączkę. 38 stopni trzymało mnie od czterech, pięciu dni i nie mogłem tego paskudztwa wykurzyć. Przed wyjściem na ring troszeczkę było niepewności. Czy wytrzymam to, czy przeżyję tę walkę?

Ale wytrzymałeś i zaliczyłeś bardzo dobry debiut. Czym Ciebie zaskoczył Najman? Zaskoczył Cię w ogóle czymś?
- Nie miał okazji mnie zaskoczyć. Zabrakło czasu, by mógł się rozwinąć. Troszeczkę nie dałem mu pola do popisu, więc tak naprawdę nie zaskoczył mnie czymś. A czy mnie w ogóle czymś zaskoczył? Zaskoczył mnie swoją odwagą, że nie bał się i do samego końca pozostał na ringu. Dotrzymał słowa. Co prawda mu nie wyszło, ale cóż?

Wierzysz, że dojdzie do kolejnych Waszych pojedynków?
- Nie mi to jest oceniać. Są od tego menadżerowie, niech oni już to ustalają. Moja rola to uczciwie trenować, a jak to się wszystko dalej potoczy, to już jest zadanie menadżerów.

Myślisz, że Najman byłby na tyle odważny, by stanąć z Tobą jeszcze raz na ringu?
- Odważny to już jest, bo wyszedł raz. Być może wyszedłby i drugi raz. Nie mam zielonego pojęcia.

Jak wyglądały Twoje ostatnie godziny przed walką?
- Przed walką miałem podłączoną kroplówkę i inhalatory, ponieważ tak mnie męczył kaszel, że czasami ledwo powietrze łapałem.

Trzeba przyznać, że idąc na ring wyglądałeś zupełnie inaczej niż Twój przeciwnik. Byłeś „wyluzowany”, zachowywałeś się, jakbyś szedł na spacer.
 - W sporcie zawodowym startuję jedenaście lat. I na mnie sześcio tysięczna publiczność nie robiła wrażenia. Występowałem już przy dużo większej publiczności, czy to w Stanach Zjednoczonych, czy też w Polsce. Po prostu wychodziłem za każdym razem, jakbym szedł na zawody, żeby zrobić swoje.

Kiedy do Ciebie dotarło, że to już koniec? Walka trwała przecież tylko 44 sekundy!
- Kiedy sędzia odciągnął mnie od liny i powiedział dość!

No właśnie, mało sędziemu co się nie oberwało…
- Nie. Wiadomo, że akurat będąc na macie, takiemu przeciwnikowi się nigdy nie odpuszcza, bo wtedy wystarczy jeden zły ruch i role mogą się odwrócić. Widziałem takie przypadki.

Teraz wszyscy zadają sobie jedno pytanie : „Koniec kariery strongmana Pudziana, początek przygody z MMA?”.
- Gdybym teraz zrezygnował z udziałów w zawodach strongmanów, to musiałby mnie ktoś zastąpić. Na dzień dzisiejszy to jest ciężki kawałek chleba, bo chyba nie ma mnie kto zastąpić. Zabrzmi to może nieskromnie, ale nie ma na razie w Polsce mojego następcy, który byłby w stanie zdobyć tytuł Mistrza Świata. Jeszcze ze strongmana nie rezygnuję, więc na pewno jeszcze w tej roli mnie zobaczycie.

Kogo upatrujesz na swojego następcę? Masz takich kandydatów?
- Aktualnie nie widzę. Może to jest brutalna prawda, ale na dzień dzisiejszy nie widzę chłopaków, którzy będą zajmować pierwsze trzy miejsca za każdym razem na imprezach międzynarodowych. Nie mówię o Polsce, bo Polska to jest tylko Polska. Mówimy o zawodach międzynarodowych. Tak jak startowałem przez ostatnie lata. Jechałem na zawody i zawszę jakiś puchar przywoziłem.

I na koniec zdradź nam – miałeś już okazję świętować swoje zwycięstwo w MMA?
- Nie, nie świętowałem. Cały czas bolały mnie oczy. Do tego miałem gorączkę. Po walce wyszedłem do kibiców na dwadzieścia minut. Przebrałem się w dres i samochodem wróciłem do domu. Wskoczyłem szybko do jacuzzi i później poszedłem spać.

Dziękuję za rozmowę i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
- Dziękuję również.

Kategoria: News
poniedziałek, 14 grudzień 2009 20:10

Najman docenił siłę Pudzianowskiego

Marcin Najman po porażce z Mariuszem Pudzianowskim docenił rywalizację Strongmanów. Jeszcze przed walką "El Testosteron" mówił, że zmagania siłaczy nie mają nic wspólnego z rywalizacją sportową, ale po starciu powiedział krótko: Ludzie, to jest pięciokrotny mistrz świata w zawodach Strongman!

Prezentujemy wywiad, jakiego serwisowi BoxingNews.pl udzielił Marcin Najman.

Łukasz Głowacki: Jak czujesz się po walce z Mariuszem Pudzianowskim?

Marcin Najman: Fizycznie wszystko OK. Nogi lekko ucierpiały, ale tak to jest wszystko w porządku. Gorzej z tą duchową sferą, bo nie udało mi się wygrać tego pojedynku. Natomiast Mariusz Pudzianowski udowodnił jak wielkim jest mistrzem i jak wielkim championem MMA może być. Tą walką udowodnił jak wielkie ma predyspozycje do tego, aby być wielkim wojownikiem, a kto wie czy nie mistrzem MMA. Byłem bardzo zaskoczony tym, że nie spalił się. W pierwszej oficjalnej walce w ringu nie postępował chaotycznie, tylko cały czas myślał. Zrobił kilka zwodów, które na mnie nie robiły na początku dużego wrażenia, ale świadczyły, że on cały czas myśli w ringu. To było naprawdę zdumiewające. Później dopadł mnie tym potwornym low-kickiem, który rozbił mi koncepcję walki. Po low-kickach starałem się już tylko bronić.

Czym najbardziej zaskoczył cię w ringu Mariusz Pudzianowski?

Zaskoczył mnie swoją szybkością i dynamiką. Ja się spodziewałem, że on może zadać low-kick, ale liczyłem, że będzie na tyle wolny, że uda mi się go uniknąć i odskoczyć. W ogóle takiego scenariusza nie brałem pod uwagę. Byłem przygotowany na atak Pudzianowskiego na nogi. Byłem przygotowany na to, że rzuci się na mnie od pierwszej sekundy. Byłem przygotowany na to, że będzie chciał mnie złapać i rzucić na ziemię. Wszystkie możliwości braliśmy pod uwagę i wiedziałem jak mam zareagować. Chodziło tylko o to, abym przetrwał pierwszą minutę walki. Jak się okazało on odrobił lepiej pracę domową. To on znalazł lukę dzięki, której potrafił wykorzystać swoją szansę. Mogę wypowiadać się o nim w samych superlatywach, bo to wielki sportowiec i wielki wojownik.

Czy gdybyś mógł wyjść z Mariuszem Pudzianowskim ponownie do ringu zrobiłbyś to?

Powiem tak. W Polsce na dziś po tej walce jest tylko dwóch ludzi, którzy odważyliby się wyjść z Pudzianowskim do ringu. Pierwszym jest Paweł Nastula. Niesamowity wojownik, doskonały judoka i wielki twardziel. A drugim zawodnikiem, który byłby w stanie wyjść z Pudzianowskim do ringu jest Marcin Najman, który nigdy przed nikim nie pęka.

Jaki miałeś plan na ten pojedynek, bo udało ci się w zasadzie wyprowadzić tylko jeden cios?

Plan był taki, aby przetrwać pierwszą minutę i on się nie powiódł. Natomiast ja nie robiłem ani pół kroku w stronę Pudzianowskiego i czekałem, aby go skontrować. On w ogóle nie dążył do zwarcia i był w dalekim dystansie. On był na tyle daleko, że uniemożliwiał mi kontrowanie, a jednocześnie stał na tyle blisko, aby zadawać low-kicki. To był majstersztyk w jego wykonaniu. To była doskonała praca poparta wielką siłą i dynamiką.

Czy gdybyś wiedział, że Mariusz Pudzianowski przyjmie właśnie taką taktykę walczyłbyś w tym pojedynku inaczej?

Oczywiście, że tak. Gdybym spodziewał się walki na dystans rzuciłbym się na niego od pierwszej sekundy i starał trafić. Jednak jak już mówiłem Mariusz był świetnie przygotowany taktycznie i fizycznie do tej walki i to zdecydowało o jego zwycięstwie.

Co teraz tak na spokojnie i bez kamer powiedziałbyś Mariuszowi Pudzianowskiemu po tej walce?

Powiedziałbym: Mariusz jesteś wielkim wojownikiem i gratuluję ci tego co pokazałeś dzisiaj w ringu.

Uważasz, że Mariusz Pudzianowski może być mistrzem w MMA?

Myślę, że on ma wszelkie predyspozycje do tego, aby stać się czołową postacią w tym sporcie. To jest wielki sportowiec i wielki mistrz. Uważam, że w wadze ciężkiej będzie on znaczącą postacią MMA w Europie oraz na Świecie.

Co dalej z twoją karierą?

Musi opaść kurz po bitwie. Przyjdzie czas na jakieś głębsze refleksje. Dostałem drugą szansę stoczenia wielkiej walki. Tyle, że ta była naprawdę wielkim wydarzeniem. Niestety nie udało mi się tej szansy wykorzystać. Co będzie w przyszłości czas pokaże. Na pewno wszyscy macie świadomość, że Najman nie pęka i jeszcze być może w przyszłości coś ciekawe z jego udziałem się wydarzy.

Byłeś zaskoczony reakcją kibiców zgromadzonych w hali, bo większość przywitała cię gwizdami? Chciałbyś powiedzieć coś na temat ich zachowania przed i po walce?

Na hali było kilku moich przyjaciół, dla których walczyłem. Ja walczyłem dla nich, a nie dla kibiców, którzy kibicowali mojemu rywalowi. Ja nie mam im nic do powiedzenia. To oni przychodzą i płacą za bilety. Przyszli na walkę, kibicowali swojemu bohaterowi i mieli do tego pełne prawo. Ani się na nich nie obrażam, ani nie mam o to do nich pretensji. Sympatyzowali z Mariuszem Pudzianowskim i tyle. Tylko, że to nie oni bili się z Pudzianowskim tylko ja i ich reakcja jest dla mnie bez znaczenia.

Pudzianowski był dużo cięższy od ciebie. Uważasz, że to miało decydujące znaczenie podczas tej walki? Czy gdyby naprzeciw ciebie stał zawodnik o podobnych gabarytach do ciebie walka potoczyłaby się inaczej?

Oczywiście, że to miało znaczenie, ale u Pudzianowskiego nie waga miała znaczenie, tylko jego potworna siła. Ludzie to jest pięciokrotny mistrz świata w zawodach Strongman. To jest najsilniejszy człowiek świata. Tu nie tylko waga miała znaczenie, ale jego ogromna siła. Prawdą jest, że ważyłem od niego 30 kg mniej, ale ja nie będę mówił, że przegrałem, bo byłem od niego lżejszy. Przecież ja doskonale zdawałem sobie sprawę z kim wychodzę do ringu. Wiedziałem, że będę ważył w tej walce dużo mniej. Uważam, że była szansa wygrać w tej walce. Natomiast Mariusz Pudzianowski wykonał tak dobrą pracę przed tą walką, że tego dnia zwycięstwo w moim wykonaniu było niemożliwe.

Czy zdziwiło cię, że Mariusz Pudzianowski wyszedł do tej walki w butach, a nie tak jak ty na boso?

Ludzie przestańcie się czepiać butów Pudzianowskiego. Miał ochotę walczyć w butach to walczył w butach. Jakby walczył bez obuwia to tego dnia wynik walki i tak byłby na pewno taki sam. To na pewno nie wypaczyło wyniku tej walki. Dajcie spokój już z tymi butami Pudzianowskiego.

Jakie masz plany na najbliższe tygodnie, miesiące?

Ja myślę, że prędzej czy później jak już będę wiedział jakie mam plany to wszystkich o tym poinformuję. Na dzisiaj muszę odpocząć i wszystko przemyśleć.

Chciałbyś coś dodać na koniec?

Dziękuję wszystkim przyjaciołom i kibicom, którzy mi kibicowali i trzymali za mnie kciuki. Mam nadzieję, że dobrze bawili się podczas gali KSW 12 i mimo tego, że nie udało mi się wygrać walki to emocje, które przyniosła im ta walka zrekompensowały im to, że nie udało mi się odnieść zwycięstwa w tym pojedynku.

Źródło: BoxingNews.pl
Foto: PAP

Kategoria: News

Rozmawiał Daniel Bednarek, sport.onet.pl
Mamied Chalidow (fot. konfrontacja.com)

Podczas XII Konfrontacji Sztuk Walki, która w piątkowy wieczór odbyła się na warszawskim Torwarze nie mogło zabraknąć gwiazdy polskiego MMA, Mamieda Chalidowa.

W przerwie między walkami organizatorzy przypomnieli na rozstawionych w hali telebimach ostatnią jego walkę w formule MMA. Na gali Sengoku XI, w październiku, pokonał mistrza świata organizacji World Victory Road, Brazylijczyka Jorge Santiago. Chalidow zebrał zasłużoną porcję braw, którą przyjął ze skromnością. Między innymi dzięki tej wygranej jest bez wątpienia jest najbardziej znanym szerzej zawodnikiem formuły MMA reprezentującym nasz kraj.

Chalidow, który urodził się w Czeczenii, ale mieszka w Polsce od 1997 roku i przyjął nasze obywatelstwo, podsumował specjalnie dla Onet.pl walkę Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem.

- Spodziewał się Pan, że sędzia zakończy to starcie po 44 sekundach?

- Szczerze mówiąc, miałem nadzieję, że trochę powalczą. Ale "Pudzian" obrał dobrą strategię i low-kickami wszedł w boksera. Powalił go, a w parterze decydujący był brak doświadczenia Najmana.

"Jeden Najman", Gołota do lamusa - czytaj na blogu Daniela Bednarka "Faul taktyczny"

- Mariusz Pudzianowski to groźny przeciwnik w ringu?

- Oczywiście. I sądzę, że on jeszcze będzie się rozwijał. Jeżeli chce walczyć w MMA, to będzie trenował. Może pokazać całemu światu, że i w tym jest bardzo dobry.

- Chciałby się Pan spotkać z nim w ringu?

- To raczej niemożliwe. On waży trochę więcej, prawie dwa razy więcej ode mnie.

- Ale, teoretycznie rzecz biorąc, wiedziałby Pan, jak go pokonać?

- Teoretycznie? Jeżeli pojawiłaby się propozycja takiej walki, i byłyby dobre warunki, to na pewno bym jej nie odrzucił. Ale dopiero wtedy zacząłbym się zastanawiać, jak z nim wygrać (śmiech).

Kategoria: News

Zmasakrował rywala w 44 sekundy. A między liny wyszedł strasznie osłabiony – ponownie dopadła go grypa. Strach pomyśleć co może zrobić w pełni sił.

Już dawno nikt na światowych ringach nie zaliczył takiego debiutu. Może rywal nie był z najwyższej półki, może rywal miał niesamowitego pietra, może cała hala była przeciwko niemu, ale to, co wczoraj wyprawiał Mariusz Pudzianowski, zrobiło wrażenie. I to ogromne.

Będzie królem MMA? Pożyjemy, zobaczmy. O swoich spostrzeżeniach i planach na przyszłość „Dominator” opowiada w rozmowie ze Sportfanem!

Emocje już opadły? Jesteś zadowolony ze swojej postawy - tak to miało wyglądać?
Emocji prawie nie było, bo mnie dopadło straszne choróbsko. Wychodziłem na ring mając 38 stopni gorączki - grypa i przeziębienie w jednym. Musiałem nawet wziąć kroplówkę na wzmocnienie organizmu. Wziąłem też antybiotyk, ale już po walce - bo on to by mnie w ogóle osłabił. Ale chyba nie było tak źle?

Było bardzo dobrze!
Spokojnie, spokojnie. Ja chcę zdobyć 10-piętrowy budynek , ale na razie jestem na parterze. Piętro po piętrze, tak to ma wyglądać. Trening czyni mistrza, powtarzałem to i będę powtarzał. Zawsze!

Te twoje kopniaki (low-kicki - przyp. red.) wyglądały niesamowicie. Aż na trybunach było słychać jak Najman dostaje.
Taka była taktyka. Ja przecież 15 lat siedziałem w karate, wiem, o co w tym chodzi, znam to z praktyki. Dwa, trzy kopy i każdy się położy, każdy! Na to nie ma mocnych.

Spodziewałeś się po Najmanie czegoś więcej?
I tak brawa, że w ogóle wyszedł na ring. Dla mnie to był idealny rywal na początek. A czy się czegoś spodziewałem? Po prostu nie miał szans. Zacząłem spokojnie, nie chciałem dostać jakiegoś przypadkowego ciosu, a potem zrobiłem swoje.

Nie denerwowało cię ciągłe przesuwanie godziny rozpoczęcia walki?
Wkur***** się strasznie, ale co poradzić - to TV rozdaje karty, takie są reguły, więc może denerwowanie i tak tego nie zmieni.

źródło: www.sportfan.pl

Kategoria: News
Strona 1 z 8