Dziennikarze pod wrażeniem treningu "Pudziana"

Już w przyszły piątek dojdzie do długo wyczekiwanego debiutu w formule MMA najsilniejszego człowieka na świecie, Mariusza Pudzianowskiego. Popularny "Pudzian", który do tej pory nie chciał pokazywać swoich metod treningowych oraz przygotowań do pojedynku z zawodowym bokserem, wreszcie zaprosił żurnalistów na trening. Byli pod wrażeniem!

Już w przyszły piątek dojdzie do długo wyczekiwanego debiutu w formule MMA najsilniejszego człowieka na świecie, Mariusza Pudzianowskiego. Popularny "Pudzian", który do tej pory nie chciał pokazywać swoich metod treningowych oraz przygotowań do pojedynku z zawodowym bokserem, wreszcie zaprosił żurnalistów na trening. Byli pod wrażeniem!

O godzinie 10:00 czwartek w "Pawilonie Sportów Walki" na warszawskim AWF odbył się jeden z ostatnich treningów z udziałem Strongmana przed tą walką. Na treningu pojawili się dziennikarze. W trakcie zajęć "Pudzian" pokazał pełnię swoich możliwości. Kiedy jeden ze sparingpartnerów założył Pudzianowskiemu balachę (dźwignię na rękę, przyp. red.), ten podniósł przeciwnika jedną ręką i cisnął nim o ziemię! Obecni na sali żurnaliści byli pod wrażeniem. "Siłacz z dziecinną łatwością podnosi i rzuca z hukiem na matę sparingpartnerów" - relacjonuje trening "Super Express". Po treningu Pudzian udzielił wywiadu serwisowi "konfrontacja.com" - oto zapis rozmowy:

Do twojego debiutu w formule MMA pozostał niespełna tydzień Dlatego nie wypada mi nie zapytać o przepracowany okres przygotowawczy. Jesteś zadowolony z jego przebiegu?
- Śmiało mogę stwierdzić, że przepracowałem te dziewięć tygodni uczciwie. Treningi sześć razy w tygodniu, po trzy, a nawet cztery dziennie. Na początku były trzy zajęcia dziennie plus siłownia, lecz później siłownię odstawiłem. Zresztą widziałeś mój trening i sam możesz powiedzieć, czy daję sobie radę.

Byłem w szoku, szczególnie wtedy, gdy zobaczyłem jak jedną ręką podnosisz partnera, który założył ci balachę, a następnie miotasz nim z całej siły o ziemię. Powróćmy do rozmowy. Które elementy wszechstylowej walki wręcz przyswoiłeś najbardziej?
- Zawsze rano mam treningi parterowe, czyli zapasy i judo. Wieczorem zaś robię czterdziestominutowy trening bokserski. Obie te płaszczyzny łącze i obie bardzo lubię. W końcu ich połączenie w jedną całość daje MMA.

Twój przeciwnik - Marcin Najman - w każdym wywiadzie podkreśla, że jest bokserem i technikami bokserskimi będzie chciał wygrać. Będziesz unikać walki w stójce, a może zobaczymy efektowną walkę na pięści?
- Jeśli Najman będzie chciał iść na wymianę to życzę mu powodzenia (śmiech). Ja nie jestem jakiś wolny wół, który stanie i pozwoli sobie oklepać buzię. Nie po to mama dawała mi jeść, żeby te ręce nie kopały.

Czy potrafią kopać…?
Uwierz, że potrafią!

Fighter KSW Team, Maciej Górski powiedział, że zawodnicy, którzy w przeszłości trenowali karate mają wyuczone do perfekcji celne zadawanie ciosów, a ich groźną bronią są niskie kopnięcia. Ty próbkę precyzji, a także siły zademonstrowałeś ostatnio na jednym ze sparingów, gdzie jednym kopnięciem złamałeś rywalowi nogę...
- W stu procentach zgodzę się z Maćkiem, że karatecy wyprowadzają precyzyjne ciosy. A co do tego kopnięcia, to rzeczywiście nogę uszkodziłem, ale wcale mocno nie kopnąłem. Użyłem maksymalnie trzydzieści procent swojej siły.

A więc co by się stało jakbyś zadał cios z maksymalną siłą? Urwałbyś nogę?
- (śmiech)

Gdy dziewięć tygodni temu rozpoczynałeś przygotowania ważyłeś sto czterdzieści cztery kilogramy. Teraz jesteś sporo lżejszy. Co dało Pudzianowi zrzucenie masy?
- W tej chwili ważę sto dwadzieścia siedem kilogramów i nie jestem tym samym Pudzianem sprzed kilku tygodni. Jestem dużo szybszy i zwinniejszy. Dodam jeszcze, że zapaśnicy, którzy kilka lat trenują nie są w stanie zrobić tego wszystkiego, co mi się udaje.

Z ust wielu osób z którymi dzisiaj trenowałeś usłyszałem, że wygrasz na pewno, bez większych problemów i że Najman to nie rywal dla ciebie. Czy ty równie lekceważąco odnosisz się do swojego przeciwnika, z którym już jedenastego grudnia spotkasz się w ringu?
- Nigdy nie lekceważę żadnego przeciwnika. Czy to w Strongmanach, czy w innych dziedzinach. Nawet najsłabszego rywala się nie lekceważy. Mogę go prywatnie nie lubić, ale wychodząc na plac boju mam respekt i szacunek do każdego. Pudzian nie lekceważy nikogo... nawet Najmana.

Oceń wpis: 
(0 głosów)

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW