Gwiazda MMA: Z "Pudzianem"? Nie, jest dwa razy cięższy ode mnie

Rozmawiał Daniel Bednarek, sport.onet.pl
Mamied Chalidow (fot. konfrontacja.com)

Podczas XII Konfrontacji Sztuk Walki, która w piątkowy wieczór odbyła się na warszawskim Torwarze nie mogło zabraknąć gwiazdy polskiego MMA, Mamieda Chalidowa.

W przerwie między walkami organizatorzy przypomnieli na rozstawionych w hali telebimach ostatnią jego walkę w formule MMA. Na gali Sengoku XI, w październiku, pokonał mistrza świata organizacji World Victory Road, Brazylijczyka Jorge Santiago. Chalidow zebrał zasłużoną porcję braw, którą przyjął ze skromnością. Między innymi dzięki tej wygranej jest bez wątpienia jest najbardziej znanym szerzej zawodnikiem formuły MMA reprezentującym nasz kraj.

Chalidow, który urodził się w Czeczenii, ale mieszka w Polsce od 1997 roku i przyjął nasze obywatelstwo, podsumował specjalnie dla Onet.pl walkę Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem.

- Spodziewał się Pan, że sędzia zakończy to starcie po 44 sekundach?

- Szczerze mówiąc, miałem nadzieję, że trochę powalczą. Ale "Pudzian" obrał dobrą strategię i low-kickami wszedł w boksera. Powalił go, a w parterze decydujący był brak doświadczenia Najmana.

"Jeden Najman", Gołota do lamusa - czytaj na blogu Daniela Bednarka "Faul taktyczny"

- Mariusz Pudzianowski to groźny przeciwnik w ringu?

- Oczywiście. I sądzę, że on jeszcze będzie się rozwijał. Jeżeli chce walczyć w MMA, to będzie trenował. Może pokazać całemu światu, że i w tym jest bardzo dobry.

- Chciałby się Pan spotkać z nim w ringu?

- To raczej niemożliwe. On waży trochę więcej, prawie dwa razy więcej ode mnie.

- Ale, teoretycznie rzecz biorąc, wiedziałby Pan, jak go pokonać?

- Teoretycznie? Jeżeli pojawiłaby się propozycja takiej walki, i byłyby dobre warunki, to na pewno bym jej nie odrzucił. Ale dopiero wtedy zacząłbym się zastanawiać, jak z nim wygrać (śmiech).

Oceń wpis: 
(0 głosów)

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW