"Chcę Lesnara". Walka za rok?

Na okładce styczniowego wydania ukazującego się w Stanach Zjednoczonych magazynu "Fighting Fit" znajduje się duże, wymowne zdjęcie Mariusza Pudzianowskiego i słowa "I want Lesnar" (chcę Lesnara). Wygląda więc na to, że "Pudzian" już wie z kim najbardziej chciałby zmierzyć się w walce w formule MMA.

Brock Lesnar to zawodnik, na którym w pewnym sensie wzoruje się Pudzianowski. Najsilniejszy człowiek świata ma nagrania z walk tego byłego zapaśnika, aktualnego mistrza świata federacji UFC w wadze ciężkiej. Pojedynek z nim byłby dla "Pudziana" wielką nobilitacją i ogromną szansą na zaistnienie w świadomości fanów MMA na całym świecie. Jednak na razie nie jest jeszcze gotowy na taki pojedynek, federacja Konfrontacje Sztuk Walki stara się o łatwiejszego rywala dla swojego czempiona. Kto nim będzie? Tego na razie nie wiemy. Współwłaściciel KSW Martin Lewandowski szuka kandydata w Stanach Zjednoczonych.

Starcie z Lesnarem byłoby dla Pudzianowskiego możliwe dopiero po stoczeniu i wygraniu kilku walk z coraz mocniejszymi przeciwnikami. Na takim pojedynku mógłby zarobić wielkie pieniądze, z pewnością obejrzałyby go miliony widzów nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie.

Wielka kariera Brocka Lesnara w MMA jest dużym zaskoczeniem. Ten 191 centymetrów i ważący 120 kilogramów zawodnik przez lata brał udział w galach wrestlingu, które więcej mają wspólnego z cyrkiem niż z prawdziwą walką. Po trzykrotnym zdobyciu tytułu mistrza World Wrestling Entertainment w 2004 roku porzucił na chwilę ustawiane zapasy na rzecz futbolu amerykańskiego. W zespole Minnesota Vikings nie zaistniał i wrócił do wrestlingu, tym razem cyrkowe sztuczki na ringu prezentował w Japonii.

Prawdziwym wojownikiem Lesnar stał się w czerwcu 2007 roku, gdy stoczył swoją pierwszą walkę w MMA. Pokonał wówczas na punkty Koreańczyka Kima Min-Soo. Do prestiżowej federacji UFC trafił już w październiku i w swoim debiucie przegrał z jednym z najlepszym zawodników wagi ciężkiej Frankiem Mirem. Później było już znacznie lepiej. Pokonał Heatha Herringa na UFC 87, a na UFC 91 został mistrzem świata wagi ciężkiej pokonując przez techniczny nokaut Randy'ego Couture'a. Tytuł obronił w starciu z Frankiem Mirem na UFC 100 w lipcu tego roku, rewanżując się swojemu jedynemu pogromcy.

Kolejną walkę Lesnar miał stoczyć w październiku tego roku z Shanem Carwinem na UFC 106, jednak był zmuszony do wycofania się. Ciężko zachorował i trafił do szpitala znajdował się w fatalnym stanie. Jego znajomi twierdzili, że jest z nim naprawdę bardzo źle. Podobno infekcja bakteryjna połączona z mononukleozą sprawiła, że walczył o życie. "Szybko się z tego nie wygrzebie", "może już nigdy nie walczyć" - mówiono. Lekarze stwierdzili, że "materiał fekalny" przedostaje się do jego podbrzusza powodując ogromny ból, powstanie wrzodów i przeciążając jego układ odpornościowy. Musiał przejść operację.

Z ciężkiej choroby Lesnar wyszedł mocno wyniszczony. Lekarze twierdzą, że do swojej normalnej formy fizycznej będzie w stanie dojść najwcześniej za rok. Może powróci, by walczyć z Pudzianowskim, który za 12 miesięcy może być już uznaną gwiazdą MMA?

WP.PL

Oceń wpis: 
(2 głosów)

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW