Dobre wiadomości dla Pudzianowskiego

Jak podawały pierwsze niepokojące informacje po walce Mariusza Pudzianowskiego (2-1) z Timem Sylvią (26-5) na gali Moosin "Art of Martial Arts", w piątkową noc z 21 na 22 maja - nasz zawodnik został przewieziony do szpitala z podejrzeniem złamania śródstopia, do którego miało dojść przy zadawaniu ciosu nogą. Informację o pobycie w szpitalu jako pierwszy podał Łukasz Jurkowski, który walczył na tej samej gali i była ona zgodna z prawdą. Po prześwietleniu okazało się, iż Polak ma tylko silne stłuczenie i nie ma niebezpieczeństwa złamania - poinformowała polską prasę. Barbara Demczuk, menedżerka zawodnika.

Przypomnijmy, że "Pudzian" stoczył heroiczny bój z byłym mistrzem UFC w wadze ciężkiej i uległ mu dopiero w 2 rundzie pojedynku co trzeba oceniać trzeźwo jako spory wyczyn było nie było debiutanta i amatora w sportach walki. Pudzianowski zaledwie w trzecim swoim pojedynku stanął naprzeciwko jednej z legend młodego sportu i przez dłuższy czas nawiązywał walkę. Oczywiście oczekiwania i deklaracje były zgoła inne, ale paradoksalnie można powiedzieć, że była to jak dotąd najlepsza z walk, które stoczył, a klasa rywala nie powinna zostawiać żadnych wątpliwości, że podjął się trudnego zadania. Wielu powątpiewało, że Pudzianowski do niej wyjdzie szczególnie po trudnym pojedynku jaki stoczył dwa tygodnie temu z doświadczonym Japończykiem Kawaguchim i w którym nie błyszczał kondycją i techniką. Były spore obawy nie o wynik, ale o to czy Polak w ogóle wyjdzie do tego starcia i czy nie będzie szukał wymówek by go uniknąć. Okazało się, że obawy są bezpodstawne i zobaczyliśmy to, na co tak długo przyszło nam czekać w ogniu dyskusji i polemik.

W świetle fachowej prasy amerykańskiej - mało zainteresowanej promowaniem gwiazd z zewnątrz a tym bardziej jakiejś koreańskiej organizacji - Pudzianowski nie pokazał za wiele, choć tu i ówdzie pojawiają się ciepłe słowa o odwadze i chęci rywalizacji z najlepszymi. Nie powinno to dziwić, bo polski zawodnik szczególnie tak mocno nagłaśniany zawsze będzie nie w smak tamtejszym mediom. Amerykanom przyzwyczajonym do wiadomości o UFC i ukierunkowanym np. na lokalne gwiazdy trudno przychodzi dostrzeżenie czegokolwiek poza własnym rynkiem i własnymi sympatiami. Przegrana Pudzianowskiego daje im pole do odwetu za klika wypowiedzi Polaka o chęci podbicia rynku i przytarcia nosa uznanym mistrzom. Nie mogą jednak nie zauważyć, iż gala i występ zostały zauważone wszędzie gdzie MMA ma jakiekolwiek znaczenie i to jest ogromny kapitał, który Pudzianowski może spożytkować.


Przegrane w MMA nie są niczym dziwnym, a w zasadzie są codziennością nawet największych gwiazd. Przykładem niech będzie Brock Lesnar, który jedno z podejść pod UFC okupił klęską w walce z Frankiem Mirem, gdy ten poddał go szybko w 2008 roku. Brock miał o niebo lepsze podstawy niż Pudzianowski do toczenia takich pojedynków, a mimo to musiał przyjąć lekcję pokory. Kto wie czy pokonałby on obecnego Sylvię na ówczesnym etapie i czy wypadłby dużo lepiej niż Pudzianowski.

Błędem Pudzianowskiego był brak wystąpienia bezpośrednio po walce w octagonie i bark kilku ciepłych słów z podziękowaniem do fanów i choćby lekkim "przepraszam, tym razem jeszcze się nie udało". Niezależnie od przyczyn absencji - będzie to pamiętane i nagłaśniane w kontekście negatywnym przez opozycję jaką ten zawodnik już posiada - nie tylko w USA, ale także u nas w kraju. Szkoda, bo tak jak w przypadku jednego z bokserów po niedawnym zwycięstwie można tym wiele zyskać i wiele stracić. Mariusz potrafi, w odróżnieniu od asa pięściarskiego rzemiosła, skompletować parę sensownych zdań nawet pod wpływem adrenaliny i sportowej złości. To jest temat do przemyślenia dla jego sztabu i przygotowania się na każdą ewentualność, skoro chce się działać z powodzeniem na tym rynku. Z całym szacunkiem - występy na trudnym i obserwowanym przez miliony rynku sportów walki - to nie to samo co popisy z przeciąganiem ciężarówek na rynku prowincjonalnego miasteczka (z całym szacunkiem wobec małych miasteczek). Zainteresowanie Pudzianowskim i jego występami w MMA jest ogromne i byłoby wielką szkodą gdyby ten kapitał został roztrwoniony.

Liczymy też na kolejne spektakularne walki Mariusza, bo pojedynek z Sylvią a wcześniej pokazał, że jest w stanie walczyć z niezłymi fighterami, ale rywali trzeba teraz dobierać staranniej i na miarę aktualnych możliwości. Pozwoli to nabrać doświadczenia i obyć się ze sceną MMA, by potem wejść na jakiś kolejny topowy pojedynek. Naszym zdaniem w odróżnieniu od fali krytyki, której i my słusznie nie szczędziliśmy np. po walce z Najmanem, przed Mariuszem jest przyszłość w MMA. Jak mówią "czasem trzeba zrobić krok w tył aby potem móc pójść dwa do przodu".

Źródło: onet.pl / fightsport.pl

Oceń wpis: 
(0 głosów)

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW