Dwa zwycięstwa "Pudziana" w USA

Mariusz Pudzianowski przegrał co prawda z Timem Sylvią na gali Moosin: Gods of Martia Arts w Worcester pod Bostonem, ale mimo to odniósł dwa zwycięstwa. Jakie? Po pierwsze pokazał w Stanach Zjednoczonych, jak bardzo jest popularny. Po drugie - udowodnił, że jest odporny na ból.

Fachowe amerykańskie serwisy były pod wrażeniem liczby kibiców, którzy ściągnęli do Worcester, by kibicować "Pudzianowi". Było ich około 6 tysięcy. Nasi rodacy stanowili najgłośniejszą grupę fanów i sprawili, że Pudzianowski oraz Łukasz "Juras" Jurkowski mogli czuć się jakby walczyli u siebie.

"Na miejscach dla mediów pełno było dziennikarzy z Polski, dookoła krążyli polscy kibice wymachujący biało-czerwonymi flagami, z wymalowanymi w barwy narodowe twarzami. Hala DCU Center należała do nich" - pisze fachowy serwis sherdog.com.

"Choć gala zaczynała się o drugiej w nocy polskiego czasu, była transmitowana do Polski, gdzie Pudzianowski może liczyć na oglądalność rzędu 6 milionów" - dodaje Sherdog.

Jeden ze współwłaścicieli federacji Moosin, Corey Fischer powiedział, że oglądalność walki Pudzianowski - Sylvia w Europie i Korei Południowej mogła sięgnąć 9 milionów widzów. Być może się przeliczył, ale jeśli jego gala zbliży się do tego wyniku, z całą pewnością będzie to zasługa "Dominatora".

Wie o tym drugi z właścicieli Moosin, Eric "Butterbean" Esch, który chce, by Pudzianowski walczył na kolejnych galach organizowanych przez jego federację. On już wie, że Polak to doskonały magnes dla kibiców i telewidzów, zwłaszcza w swoim kraju i wśród amerykańskiej Polonii, której przecież jest w stanach blisko 10 milionów!

- Zamierzamy traktować ich tak dobrze, że nie będą chcieli walczyć dla nikogo innego - powiedział o Pudzianowskim i Sylvii Esch. Dla "Dominatora" to oznacza bardzo dobrze propozycje od federacji Moosin.

W USA przekonano się, jak wielką siłę ma "Pudzian". I nie chodzi tu o siłę fizyczną, a medialną. W tej chwili z polskich sportowców może mu dorównać chyba tylko Robert Kubica.

Walka z Sylvią udowodniła nie tylko to, że Pudzianowski świetnie się sprzedaje, ale też, że jest odporny na ból. Jeszcze przed pojedynkiem z Japończykiem Yusuke Kawaguchim na początku maja Krzysztof Kosedowski, uczący siłacza boksu, stwierdził, że "Pudzian" nie wie czym jest ból. Odporność na ciosy miała być jego słabą stroną.

Tymczasem amerykańscy komentatorzy relacjonujący walkę Pudzianowski - Sylvia obserwując poczynania Polaka przyznawali, że potrafi on przyjąć silny cios. "He's got a chin" - mówili z uznaniem po kolejnych mocnych uderzeniach Sylvii. W ten sposób dawali do zrozumienia, że naszego siłacza nie jest łatwo znokautować.

"Najsilniejszy człowiek świata pokazał, że ma przyszłość w tym sporcie. Musi pracować nad walką w parterze, nad kondycją, nad wszystkim" - komentowali. Pytanie brzmi czy Pudzianowski na serio weźmie się do pracy nad swoimi umiejętnościami, czy też będzie dzielił czas między treningi a występy w kolejnych programach telewizyjnych.

Grzegorz Wojnarowski, Wirtualna Polska

Oceń wpis: 
(0 głosów)

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW