poniedziałek, 14 grudzień 2009 20:10

Sędzia okiełznał "Pudziana"

Po trwającej zaledwie 44 sekundach walki Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem triumfujący "Pudzian" powiedział, że jego rywalowi należą się brawa za to, że w ogóle odważył się stanąć z nim do walki. Na ringu dużą odwagą wykazał się jednak ktoś jeszcze... sędzia pojedynku Tomasz Bronder.

Zaraz po pierwszym gongu "Pudzian" rzucił się na Najmana. Zawodowemu pięściarzowi udawało się uciekać przed Pudzianowskim tylko przez kilkanaście sekund. "Pudzian" zaczął zadawać lowkicki i w końcu dopadł Najmana. Gdy ten się przewrócił wszyscy wiedzieli, że zaraz będzie po walce.

Pudzianowski posyłał piekielnie mocne ciosy na głowę Najmana, a ten po kilku sekundach z obawy o własne zdrowie poddał walkę. Gdy sędzia ringowy Tomasz Bronder zobaczył tylko jak Najman "odklepuje" rzucił się na "Pudziana", aby przerwać pojedynek.

Trzeba przyznać, że sędzia wykazał się nie lada odwagą i zrobił to czego nie potrafił zrobić Najman. Powalił rozwścieczonego "Pudziana" zadającego potężne ciosy. Z impetem przechwycił prawą rękę Pudzianowskiego i rzucając się na niego odciągnął "Dominatora" od leżącego Najmana.

Źródło: MR, wp.pl

Kategoria: News
poniedziałek, 14 grudzień 2009 20:10

"Pudzian" żonglował Najmanem jak piłką

Lepszego debiutu w formule MMA Mariusz Pudzianowski nie mógł sobie wymarzyć. W wypełnionym po brzegi warszawskim Torwarze Pudzian wręcz zmasakrował Marcina Najmana - potężnymi kopnięciami żonglował nim, niczym piłką.

Faworytem starcia był oczywiście "Pudzian" - to dla niego warszawska hala wypełniła się do ostatniego miejsca. Publika, która na XII edycję KSW przybyła w liczba 6,5 tysiąca, nie ukrywała sympatii.

Za każdym razem, kiedy na telebimach prezentowano wypowiedzi Najmana sprzed walki, halę przeszywały przeraźliwie gwizdy. I odwrotnie - kiedy tylko pojawiał się "Pudzian", gromkie brawa nie milkły.

Podobnie było podczas wejścia obydwu zawodników do ringu. A później to, na co czekali wszyscy - walka!

Początek był dość spokojny. "Pudzian", który - jak sam przyznał - odczuwał lekką tremę, badał swojego rywala. Tak było do pierwszego low-kicku, po którym Najman stracił kontakt matą! Po tym kopnięciu już nikt na Torwarze nie siedział. "Pudzian" ruszył i kolejnymi low-kickami żonglował Najmanem niczym piłeczką.

Najman nie był w stanie przeciwstawić się tej nawałnicy. "Pudzian" sprowadził swojego rywala do parteru a tam zasypał go lawiną ciosów. Po 11 uderzeniach pięścią sędzia, rzucił się na rozjuszonego "Pudziana" i przerwał walkę.

- Spodziewałem się, że będzie dużo ganiania, ale obeszło się bez niego. Brawo dla Marcina za odwagę, że w ogóle wszedł ze mną do ringu - stwierdził jeszcze w ringu Pudzianowski.

Źródło: Artur Mazur, Wirtualna Polska

Kategoria: News

Tam, gdzie decydował ring i pięści, zdecydowanie więcej do powiedzenia miał siłacz. Załatwił boksera błyskawicznie. Szok!!!

Na tę walkę czekała cała Polska. Pojedynek strongmana Mariusza Dominatora Pudzianowskiego z bokserem Marcinem El Testosteronem Najmanem na zasadach MMA elektryzował wszystkich kibiców sportów walki, i nie tylko, nad Wisłą.

Na długo przed sobotnim pojedynkiem, którego areną był warszawski Torwar, obaj wojownicy nie szczędzili sobie w mediach cierpkich słów. Teraz przyszła pora na prawdziwą weryfikację ich umiejętności.

6 tys. widzów - komplet! - zasiadło na Torwarze, by zobaczyć na żywo to widowisko. Sympatia widowni była zdecydowanie po stronie Pudziana, którego witała burza braw. El Testosteron otrzymał natomiast porcję solidnych gwizdów.

Historyczne wydarzenie polskiego MMA - Pudzian kontra Najman - rozpoczęło się od spektakularnych wejść obu wojowników. Bardziej ekspresyjny był Pudzian, który wchodził na ring przy rytmach "ZARAZ CIĘ ZNISZCZĘ!"

Najsilniejszy człowiek świata tak też uczynił. W niespełna 50 sekund załatwił Najmana. Szybkość, dynamika, cudowna technika nożna - to jego atuty. Dominator wygrał przez TKO po 44 sekundach walki.

Narodziła się nowa gwiazda MMA. I tylko dzięki temu, że sędzia ringowy zdążył przerwać ten pojedynek (co wcale nie było łatwym zadaniem dla arbitra), Najman nie odniósł poważniejszej kontuzji.

Jakoś udało się. Jak sobie poradziłem, to już nie mnie oceniać. Najmanowi należą się brawa, że chciał wyjść do walki. Taktyka była prosta: wyjść i wygrać! - mówił po walce Dominator.

Marcin Najman powiedział dla Polsatu:
To bardzo silny facet. Jest mi bardzo przykro, że tak się to zakończyło. Taktyka była taka, aby minutę wytrzymać, ale to mi się nie udało. Nie ma co teraz mówić o przyszłości, muszę ochłonąć.

Źródło: www.sportfan.pl

Kategoria: News
poniedziałek, 14 grudzień 2009 20:10

Nastula kolejną ofiarą "Pudziana"?

W walce wieczoru XII gali KSW Mariusz Pudzianowski potrzebował zaledwie 44 sekund, aby wybić z głowy starty w MMA zawodowemu pięściarzowi Marcinowi Najmanowi. Kto będzie następną ofiarą "Pudziana"?

Najsilniejszy człowiek w Polsce, a być może nawet na świecie, z federacją KSW podpisał kontrakt na cztery walki. Pierwszą wygrał w bardzo widowiskowy sposób i kibice już nie mogą się doczekać kiedy znowu zobaczą "Dominatora" w ringu. W środowisku sztuk walki coraz głośniej jest, że tym, który spróbuje przeciwstawić się nieludzkiej sile "Pudziana" będzie sam Paweł Nastula.

Nastula byłby dla "Pudziana" o niebo trudniejszym rywalem niż Najman. W końcu najlepszy w historii polski judoka to były mistrz olimpijski, dwukrotny mistrz świta i trzykrotny mistrz Europy. Po zakończeniu przygody z judo, Nastula podpisał kontrakt z federacją Pride FC, swego czasu drugą co do wielkości organizacją MMA. Co prawda w prestiżowej federacji wygrał tylko jedną walkę i poniósł 4 porażki, ale z pojedynku na pojedynek widać było, że Nastula radzi sobie coraz lepiej.

Jednak czy w starciu z "Pudzianem" popularny "Nastek" miałby w ogóle okazję wykorzystać swoje umiejętności np. w walce w parterze?

- Po dwóch miesiącach treningów nie można rywalizować z kimś, kto trenuje od lat. Sam się o tym boleśnie przekonałem w moim debiucie w MMA, teraz mogę dać podobną lekcję "Pudzianowi" - mówił Nastula w rozmowie z "Super Expressem" jeszcze przed walką "Pudziana" z Najmanem.

Ciekawe czy mistrz olimpijski z Atlanty po tym, jak zobaczył, co "Dominator" zrobił z Najmanem, nadal myśli, że dałby radę Pudzianowskiemu. Być może będziemy mieli okazję się o tym przekonać już niedługo. Walka Nastuli z "Pudzianem" byłaby starciem techniki z brutalną siłą i na pewno wzbudziłaby wielkie emocje. To dopiero byłby hit!

Źródło: wp.pl

Kategoria: News
poniedziałek, 14 grudzień 2009 20:10

Lanie rodem z wiejskiej dyskoteki

Jeżeli ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości, czy Mariusz Pudzianowski poradzi sobie w walkach MMA, po pojedynku z Marcinem Najmanem z pewnością takowych się pozbył. "Pudzian" spuścił rywalowi lanie rodem z wiejskiej dyskoteki.

Plan był prosty - wyjść, i spuścić łomot. Dobrze, że gdzieś tam po ringu biegał czujny sędzia, bo mogło się to skończyć tragicznie. I kto teraz będzie pamiętał o "jednej Gołocie"? (53 s.). Od teraz mamy nową jednostkę czasu: "jeden Najman" (44s.).

Walka Pudzianowski - Najman przypominała bójkę rodem z dyskoteki w Pierdzionkowie Dolnym (jeżeli taka miejscowość istnieje, to z góry przepraszamy jej mieszkańców). Chamska siła zmasakrowała biednego "szaraczka", bo coś tam wcześniej źle powiedział, bo trochę krzywo się spojrzał ...

Dzisiejsze starcie podsumujemy może niezbyt parlamentarnie, może nie do końca zgodnie z dziennikarskimi kanonami, ale po porostu to teraz czujemy ... "PUDZIAN, I NIE MA CH... WE WSI!"

P.S. Też mieliście wrażenie, że Najman lada chwile zostanie "wykopany" pod reflektory?

Źródło: wp.pl

Kategoria: News
poniedziałek, 14 grudzień 2009 20:10

Ekstaza po błyskawicznym pokazie "Pudziana"

Ponad dwa miesiące przygotowań, kilkudniowe walki na słowa, tysiące zadrukowanych gazetowych szpalt i setki informacji w Internecie. Przed "Polską konfrontacją stulecia" w formule MMA Mariusza Pudzianowskiego z Mariuszem Najmanem szumu było prawie tyle samo, co przed pięściarską "Polską walką stulecia" Tomasza Adamka z Andrzejem Gołotą. Efekt końcowy był jednak zgoła inny – "Pudzian" potrzebował zaledwie 44 sekund, by wbić "El Testorena" w ring i wybić mu MMA z głowy. Przynajmniej na jakiś czas. Gdy przemówiły pięści stało się jasne, że z dwóch książąt zadatki na króla ma tylko jeden.
XII Konfrontacja Sztuk Walki byłą najsłynniejszą z dotychczasowych. Wszystko dzięki pojedynkowi "Pudziana" z Najmanem. To oni nakręcili całą machinę, która eksplodowała w piątkowy wieczór, a apogeum wybuchu nastąpiło trzy minuty przed północą.

XII KSW, która odbyła się na warszawskim Torwarze była wydarzeniem. Po raz pierwszy walki MMA obejrzało w Polsce na żywo ponad 6 tysięcy widzów. Wszyscy, albo zdecydowana większość, przyszła tylko z jednego powodu. Całą Polskę elektryzowała walka "Pudziana" z Najmanem, a tylko nieliczni szczęśliwcy mogli ją zobaczyć wokół ringu. Pustych miejsc w hali praktycznie nie było.

Inna sprawa, że większość kibiców nie bardzo rozumiała zasady, na jakich były rozgrywane walki. Sporo fanów po raz pierwszy w życiu widziało na żywo ten rodzaj coraz popularniejszej na świecie, a także i u nas dyscypliny. Podczas początkowych walk turniejowych czuć było, że widzowie dopiero uczyli się zasad. Ale już było wiadomo, w jakim celu przyszli.

Podczas prezentacji wszystkich zawodników przed rozpoczęciem walk najwięcej gwizdów towarzyszyło wejściu na podest Najmana. A najwięcej braw – Pudzianowskiego. Sympatia widzów rozłożyła się bardzo wyraźnie – 99 procent było za strongmenem, który podczas KSW reprezentował karate, a zaledwie co setny trzymał stronę znanego bardziej z programu Big Brother niż z udanych występów na ringu boksera.

Ponad trzy godziny w oczekiwaniu na "Polską konfrontację stulecia" upłynęło bardzo szybko. Walki turniejowe, a także extrafight, które ją poprzedziły, były ciekawymi widowiskami. Niezbyt wyrobiona publiczność gwizdała, gdy przegrywali nasi, ale widać to już taka nasza narodowa mentalność… Szczególnie nie przypadł do gustu kibicom dzielny Amerykanin David Oliva, który pokonał dwóch Polaków.

Gdy zbliżała się północ nie miało to już jednak żadnego znaczenia. Pierwszy na ring, przy ogłuszających gwizdach, wyszedł Najman. Poprzedziła go czteroosobowa grupa tancerek, ale i one nie zdołały zniwelować jawnej niechęci publiczności do "El Testosterona". Fani momentalnie zmienili nastawienie, gdy spiker ogłosił, że za chwilę na pomoście pojawi się Pudzianowski. Poprzedził go jego brat i razem wkroczyli do hali przy dźwiękach wpadającego w ucho przeboju odśpiewanego przez młodszego z "Pudzianów".

Kibice wpadli w ekstazę. Głośne brawa i skandowanie "Pudzian, Pudzian" słychać było pewnie na Krakowskim Przedmieściu. Gdy strongmen zerwał z siebie koszulkę dało się słyszeć także piski całkiem licznie zgromadzonych na Torwarze przedstawicielek płci pięknej.

Nikt jednak nie spodziewał się, że ta walka potrwa zaledwie 44 sekundy. Obaj zaczęli spokojnie, ale po kilkunastu sekundach "Pudzian" ruszył do szturmu. Zadał kilka low-kicków, po których zaskoczony takim obrotem sprawy Najman zachwiał się, ale utrzymał się na nogach. Po kolejnych kopnięciach cięższego o ponad 25 kg pięciokrotnego mistrza świata strongmenów Najman padł na ring i tylko osłaniał głowę przed silnymi i szybkimi ciosami rywala. "Pudzian" wyprowadził ich około dziesięciu, gdyż na więcej nie pozwolił czujny i odważny arbiter, który złapał siłacza za rękę, sam prawie przy tym obrywając. Na szczęście przytomnie przerwał tę jatkę, bo gdyby nie jego interwencja, nie wiadomo, czy nie spełniłyby się słowa Pudzianowskiego z czwartkowego ważenia… "Ta pięść to śmierć" – powiedział, choć na pewno nie chodziło mu o dosłowne tego ostatniego słowa znaczenie. Gdy okładał Najmana, publiczność w hali wpadła w ekstazę, hala prawie eksplodowała. Pudzianowski rozprawił się z rywalem jak z uczniakiem.

- Nie spodziewałem się, że to się tak zakończy. I że tak szybko. Pudzianowski zupełnie zaskoczył Marcina tymi kopnięciami. To były potwornie bolesne uderzenia. Późniejsze ciosy to już tego konsekwencja. Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało – powiedział Onet.pl Jerzy Kulej, dwukrotny mistrz olimpijski w boksie (1964 i 1968).

Najman po walce był załamany. – Chciałem przede wszystkim wytrwać pierwszą minutę. Nie udało się – wydukał załamany. – Pudzianowski to silny facet – dodał jeszcze. I to wszystko. Pod koniec gali pojawił się w okolicach ringu. Mówił niewiele, głównie kręcił głową, nie mogąc zrozumieć, jak doszło do tej błyskawicznej porażki.

Nieliczni podchodzili do niego, by zrobić sobie zdjęcie. Nie odmawiał, ale pewnie słyszał docinki kibiców. "Ja? Z nim? Zdjęcie? Chyba zwariowałeś. Po co mi?" – pytał retorycznie jeden z fanów, jak nietrudno się domyślić, zwolennik Pudzianowskiego. Najman mógł pewnie usłyszeć także, że jest... lepszy od Gołoty. Dokładnie o dziewięć sekund. "Od dziś "jedna Gołota" równa 53 sekundom przechodzi do lamusa, a do układu SI trzeba wpisać "jednego Najmana" – 44 sekundy" – dworowali kibice.

Nad Najmanem nie pastwił się za to Pudzianowski. I chwała mu za to, bo pokazał, że potrafi wygrywać z klasą. Pozwolił sobie po walce na jedną tylko uszczypliwość. "Najman przegrał, ale i tak jestem pod wrażeniem - że nie bał się ze mną wejść do ringu" – powiedział po walce. Zdradził także swój największy sekret, a mianowicie taktykę. "Miałem wyjść i wygrać" – stwierdził z rozbrajającą szczerością. "No cóż, jak widać dwa miesiące ciężkiej pracy przyniosły efekty" – ocenił walkę. I dodał, że spodziewał się więcej, jak to określił - "ganiania", ale obyło się bez tego. Gdy na koniec podziękował kibicom za doping, publika znów wpadła w ekstazę. I znów rozległo się głośne "Pudzian, Pudzian!".

Bez wątpienia Pudzianowski był wielkim bohaterem wieczoru. Ulubieniec publiczności, który na swoją popularność pracował latami ciężkiej pracy, znów nie zawiódł. Być może będzie gwiazdą formuły MMA… "On ma wielkie możliwości i wszelkie ku temu predyspozycje. Jest silny, ale do tego bardzo szybki. Trzeba to wykorzystać" – ocenił Kulej.

Pudzianowski udanie wszedł zatem w MMA. Zaskakująco łatwo rozprawił się z Najmanem, który przed walką wiele mówił o noszeniu worków z ziemniakami, przeciąganiu samolotów i "hodowli siłaczy". Najsilniejszy człowiek świata odpowiadał krótko: "Poczekajmy, niech przemówią pięści". W piątkowy wieczór, a w zasadzie w piątkową noc przemówiły. Bardzo skutecznie, głośno i dobitnie. I na tyle szybko, że – nawiązując do skeczu Marcina Dańca - retransmisję walki będzie można obejrzeć w "Teleexpressie"...

Źródło: Daniel Bednarek, sport.onet.pl

Kategoria: News
niedziela, 13 grudzień 2009 20:10

"Dominator" zmiażdżył Najmana!

Mariusz Pudzianowski zdemolował Marcina Najmana w głównej walce XII Konfrontacji Sztuk Walki. Pojedynek trwał niecałą minutę!

Mariusz zaatakował od samego początku. Wyprowadził serię low-kicków i mocnych ciosów, które pozwoliły mu dopaść Najmana, sprowadzić go na ziemię i tam "dobić". Wielu spodziewało się, że pojedynek będzie trwał nieco dłużej. "Pudzian" zaskoczył jednak szybkością i piorunującą siłą, którą wręcz zmiótł z powierzchni ringu Marcina Najmana.

Już w tej chwili ludzie związani z KSW mogą zacierać ręce, bo dzisiejszy pojedynek pokazał, że "Dominator" to nie tylko bardzo silny człowiek, ale również świetny materiał do starć w ringu.

Po walce Marcin Najman nie krył swojego smutku. Podczas rozmowy z dziennikarzem Polsatu, Mateuszem Borkiem bokser przyznał, że "Pudzian to bardzo silny facet. Przykro mi, że tak się to zakończyło. Chciałem przetrzymać pierwszą minutę, ale nie udało się. W tej chwili nie ma sensu mówić o mojej przyszłości w MMA". Podczas tej wypowiedzi z trybun rozległy się ogromne gwizdy.

Znacznie lepszy humor miał zwycięzca pojedynku. Mariusz Pudzianowski: "Jakoś się udało - z uśmiechem zaczął swoją rozmowę. Brawa dla Marcina za to, że w ogóle chciał wyjść do ringu. Na początku była trema, ale jakoś sobie poradziłem. Moim celem było wyjście i wygranie walki".

Źródło: wp.pl

Kategoria: News

Źródło: Sport.pl

Mariusz Pudzianowski potrzebował zaledwie 44 sekundy by znokautować w swoim debiucie w MMA Marcina Najmana. Były wielokrotny mistrz świata siłaczy serią silnych kopnięć położył rywala na deski. Bezdyskusyjnie wygrał walkę wieczoru 12. gali KSW.

- Pudzian zaczął powoli, ale potem zaczął niskimi kopnięciami walić tak mocno, że nas bolało przed telewizorami. Z Najmana nic nie zostało. KONIEC po 44 sekundach, to była rzeź. Pudzian zniszczył Najmana - pisaliśmy w relacji Z czuba

Najman w zasadzie tylko raz próbował zaatakować Pudzianowskiego, ale ten skutecznie się obronił. Później przyszedł czas na atomowe kopnięcia popularnego "Pudziana", które posłały Najmana na deski. Pudzianowski nie miał zamiaru rezygnować z "dobicia" przeciwnika, sędzia z trudem powstrzymał go od dalszych ciosów przerywając walkę.

Pudzianowski wygrał przez nokaut techniczny. - Spodziewałem się, że będzie sporo ganiania po ringu, ale się udało - powiedział zaraz po zakończeniu rywalizacji Pudzianowski.

Kim oni są?

Mariusz Pudzianowski

Ośmiokrotny mistrz Polski, sześciokrotny mistrz Europy i pięciokrotny mistrz świata siłaczy. Jedna z największych legend tej dyscypliny sportu. W Polsce ma status celebryty, w 2008 roku brał udział w popularnym programie telewizyjnym "Taniec z gwiazdami". Dotarł tam do finału. Pudzianowski pasjonuje się także sportami walki, dlatego postanowił sprawdzić się w MMA.

Marcin Najman

Pięściarz wagi ciężkiej, nie osiągnął jednak znaczących sukcesów. Rok temu przegrał przez nokaut w drugiej rundzie walkę o mistrzostwo Polski z Andrzejem Wawrzykiem. Jest byłym dwukrotnym wicemistrzem Polski w kick-boxingu. Brał udział w reality show "Big Brother VIP".

Co to jest MMA?

Mieszane sztuki walki to dyscyplina, w której zawodnicy walczą używając różnych technik, w zasadzie nie ma w tym względzie żadnych ograniczeń, muszą czerpać jednak z metod walki wręcz. Sport jest popularny szczególnie w USA, ale powoli podbija także inne rejony, głównie Azję.

 

Kategoria: News

Źródło: www.sportfan.pl

Już tylko godziny dzielą nas od walki siłacza z bokserem w MMA. Cała Polska czeka z niecierpliwością. Kto będzie górą? Swojego faworyta ma...

Kilkanaście dni temu zadebiutował na japońskiej gali Sengoku. I to jak zadebiutował - pokonał samego mistrza wagi średniej Brazylijczyka Jorge Santiago! Mamed Khalidov, bo o nim mowa, tą jedną walką zaskarbił sobie serca wszystkich kibiców w Polsce.

Czeczen z naszym paszportem nie może się także doczekać pojedynku Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem. Najlepszy obecnie Polak w MMA poświęcił chwilę Sportfanowi, dzieląc się z nami swoimi odczuciami przed starciem „Dominatora” z „El Testosteronem”.

To będzie cyrk czy prawdziwa męska walka? Bo zdania są podzielone.
Żadnego cyrku nie będzie. Dlaczego? Bo oni wyjdą na ring i będą się bić tak, jak najlepiej potrafią. Widać też, że za sobą nie przepadają, więc nie będzie zmiłuj. Już nie mogę się doczekać!

Na kogo postawisz pieniądze?
Na nikogo, zabrania mi tego moja religia.

Kogo więc widzisz w roli faworyta?
Trudno przewidywać, dla obu to będzie debiut. Ale więcej plusów ma Najman. Oczywiście jeśli skupimy się na aspektach związanych ze sztukami walki. Marcin ma z nimi do czynienia na co dzień, jest obyty w ringu, ma mocny cios, dobre zdrowie. To będzie jego przewaga!

A Pudzianowski? Jakie są Twoim zdaniem jego plusy?
Przede wszystkim siła i charakter zwycięzcy. On jest przyzwyczajony do wygrywania, to ważne dla każdego sportowca.

Idąc takim tokiem rozumowania, Najman nie ma charakteru?
Nie, nie! Ma i to także dużego kalibru. Gdyby go nie miał, nie zajmowałby się boksem. Poza tym zdecydował się na walkę z takim siłaczem jak Pudzian. Za to wielki szacunek dla niego.

Trenowałeś z Najmanem. Co dokładnie robiliście?
Trening to za duże słowo. Po prostu mieliśmy wspólne badania wydolnościowe. Zaskoczę cię, ale Marcin miał dużo lepsze wyniki ode mnie! To kolejny dowód na to, że dziś nie można go skreślać.

Ta jedna walka wywołuje więcej emocji i zainteresowania niż wszystkie wcześniejsze w Polsce razem wzięte. Nie denerwuje Cię to?
Ależ skąd! Jeszcze trzy lata temu grupka osób w Polsce interesowała się MMA. Teraz to zupełnie inna bajka, a starcie Pudziana z Najmanem będzie po prostu najlepszą reklamą z możliwych dla tego sportu. U mnie w Olsztynie MMA oglądają całe rodziny z dzieciakami. Super! Oby tak dalej, na pewno dzisiejsza walka jeszcze pomoże bardziej rozreklamować MMA.

Chciałbyś się kiedyś zmierzyć z Pudzianowskim?
Kiedyś tak, ale teraz nie widziałbym w tym sensu. Mariusz ma za sobą zaledwie trzy miesiące treningu, to za mało. Ale za jakiś czas czemu nie.

Co w ogóle może Pudzian osiągnąć w MMA?
Jeśli tylko będzie do tego podchodził tak poważnie jak teraz, stać go na wiele. Na bardzo wiele!

A co u Ciebie? Jakie najbliższe plany?
W kontrakcie mam jeszcze dwie walki w Japonii, Są toczone także rozmowy z USA. W klatce walczyłem już trzy razy, z chęcią powalczyłbym jeszcze kilka razy (śmiech).

Kategoria: News

Źródło: Sport.pl

Ten pojedynek może być hitem. Może mieć większą oglądalność niż bokserska walka stulecia Gołoty z Adamkiem. Może też trwać pięć sekund. Starcie Mariusz Pudzianowski - Marcin Najman elektryzuje kibiców, dzieciaki i gospodynie domowe - pisze na blogu Maciek Baranowski.

- Organizatorzy Konfrontacji Sztuk Walki mają głowy na karku. Wiedzą, że nawet jeśli na swoje widowiskowe i robione z rozmachem gale ściągnęliby największe gwiazdy MMA, szerszej publiki to i tak nie zainteresuje. Bo dla nich to walki w klatce. Koniec i kropka. Postawili więc na sprawdzoną receptę. Na MMA namówili dwóch słynnych sportowców. A że jeden niekoniecznie dobry? To już nieważne.

Obaj są znani, a do tego wpisują się w schemat walki dobra ze złem. Pudzianowski to ten dobry, Najman to ten zły. Obaj swoje role grają świetnie. - Przenoszenie ziemniaków to nie jest sport - kpi z rywala Najman. "Dominator" nie jest mu dłużny. - Jeśli ja podnoszę ziemniaki, to podniosę Najmana jak worek i rzucę nim na podest - ripostuje Pudzianowski - pisze na swoim blogu Maciek Baranowski.

- Pudziana znają wszyscy. Sympatyczny wielkolud szturmem zdobył serca widzów, którzy kibicowali mu podczas zawodów strongmanów (nic to, że większość było retransmitowanych). Sześć tytułów mistrza Europy, pięć mistrza świata. Polak to legenda tej dyscypliny. A do tego facet, którego nie sposób nie lubić. Udziela się charytatywnie, unika skandali, jest idolem wielu dzieciaków, mało brakowało a wygrałby "Taniec z gwiazdami".

- Głośniej bowiem o nim dzięki stałej obecności w bulwarówkach. Był ekspertem chyba już od wszystkiego, gotów był też zostać obrońcą Joli Rutowicz, uczestniczył w marnym show w Big Brother VIP i miał romans z gwiazdką pop Sashą Strunin. Rok temu miał też szansę na tytuł mistrza Polski wagi ciężkiej (proszę nawet nie zastanawiać się jak to możliwe ). Andrzej Wawrzyk zafundował mu ciężki nokaut już w drugiej rundzie.

Więcej o walce - na blogu "z Barana go!"

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW