niedziela, 15 listopad 2009 17:10

Pudzian ostro trenuje!!!!

Mariusz Pudzianowski skacze na skakance. Choć waży 131 kg, przeskakuje lekko z nogi na nogę. Na elektronicznym przenośnym zegarze, duże czerwone cyfry odmierzają czas: od pięciu minut do zera. W końcu zegar odzywa się głośnym i przenikliwym sygnałem. Zaczyna teraz odliczać sekundy od minuty do zera, a „Pudzian" może odpocząć. Kiedy zegar znów natarczywie daje o sobie znać, zaczyna skakać przez kolejnych pięć minut. I tak cztery razy pod rząd. W końcu siłacz odkłada skakankę i wyciera pomarańczowym ręcznikiem spocone czoło.

- Nie ma siły. Jestem zmęczony tymi treningami - mówi od nosem i idzie na matę na której zaraz rozpocznie się trening MMA (mieszanych sportów walki).

Od pięciu tygodni Mariusz Pudzianowski jest częstym widokiem w Pawilonie Sportów Walki warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Pojawia się w sali zapasów i judo nawet dwa razy dziennie na treningach klubu Okniński MMA. Pod okiem Mirosława Oknińskiego przygotowuje się do walki z bokserem Marcinem Najmanem.


Pojedynek odbędzie się 11 grudnia na Torwarze, na dwunastej gali federacji Konfrontacja Sztuk Walki. Pudzianowski i Najmam będą walczyli po raz pierwszy w formule mma. Najman zapowiedział, że chce pokonać Pudziana, by udowodnić, że boks jest najbardziej skuteczną sztuką walki. Pudzianowski będzie tego dnia cięższy od boksera o ok. trzydzieści kilogramów. Jest aktualnie jednym z najsilniejszych ludzi na świecie, ma na kącie pięć tytułów mistrza świata w zawodach Strong Men. Pojedynek z Najmanem będzie jego pierwszą zawodową walką sportową. Ma jednak za sobą jednak kilkanaście lat treningu karate kyokushin (zdobył w nim tytuł wice mistrza Polski) oraz kilka lat treningów bokserskich. Przez ostatnich osiem lat trenował sztuki walki kopiąc tylko i obijając worek dla przyjemności.

- Gdyby ktoś powiedział mi dwa lata temu, że będę przygotowywał się do zawodowej walki, to bym nie uwierzył. Zdecydowałem się, bo w dźwiganiu żelastwa osiągnąłem już wszystko. Poza tym lubię wyzwania i rywalizację. Dlatego kiedyś zdecydowałem się na udział w „Tańcu z Gwiazdami" - mówi Mariusz Pudzianowski.

Tańcząc z Magdaleną Soszyńską-Michno zajęli drugie miejsce w VII miejsce tego programu. Walka Pudziana będzie wydarzeniem medialnym, które ściągnie przed telewizory miliony widzów. Właściciel KSW Martin Lewandowski w wywiadzie dla boxingnews.pl powiedział, że „obecnie to najdroższa walka w historii europejskiego mma". Mirosław Okniński przygotował już do zwycięstw w KSW Łukasza „Jurasa" Jurkowskiego i Antoniego „Chmiela" Chmielewskiego. Wyszkolił też trenerów Mameda Khalidova, najlepszego zawodnika tej federacji.

- Kiedy Pudzian zgłosił się do mnie, trochę obawiałem się, że będzie odstawiał gwiazdę. Od razu okazało się, że to normalny, bystry facet. Ma dobrze przemyślany i ułożony plan. Lubię z nim pracować, bo on wkłada serce w to co robi. Uczy się szybko i wyciąga właściwe wnioski - mówi Mirosław Okniński.

Trwa rozgrzewka. Po zapaśniczej macie biega w koło dziesięciu mężczyzn. Różnego wzrostu i postury. Kilku z nich to młodzieńcy stawiający pierwsze kroki w mma. Pudzian ze swą herkulesową posturą wygląda na tym tle zabawnie. Biega, robi pompki, staje na głowie i robi mostek. Potem Okniński pokazuje sekwencję techniczną, pozwalającą przy walce w parterze przejąć kontrolę nad przeciwnikiem. Pudzian ćwiczy ją z synem Oknińskiego Adamem.

- Przy mojej wadze mogę mieć z tym kłopoty - mówi zaaferowany. - No przecież robiłeś to wczoraj! Z nim - Okniński pokazuje na postawnego młodego mężczyznę rozgrzewającego się na macie obok. Zapaśnik Dariusz „Ponti" Smagowski przygotowuje się do sparingu, który za kilkanaście minut będzie miał z Pudzianem. Waży 130 kilogramów i jest czołowym polskim zapaśnikiem w stylu wolnym. Wyraźnie widać, że cieszy go perspektywa starcia z „Dominatorem", jak bywa także nazywany Mariusz Pudzianowski. W końcu Okniński kończy część techniczną treningu.

- No to dobra panowie, teraz walki - komenderuje.

Na jednej macie trenujący zaczynają walkę na chwyty. Potem kilka osób zakłada ochraniacze i walczy w formule MMA. Ich zmagania są obserwowane z wielką uwagą przez studentów AWF siedzących w barze. Na drugiej macie Pudzian przerabia z Pontim rzeczy, których nauczył się na treningu. Potem podnoszą na równe nogi i zaczynają walkę zapaśniczą. - Pięć minut! - Okniński włącza zegar. Siłacze zmagają się, sapią i pocą, ale żadnemu nie udaje się nawet przewrócić rywala. - Jeszcze trzydzieści sekund. Wygra ten kto przewróci na ziemię przeciwnika - Okniński zagrzewa ich do walki. W końcu Pudzian powala Pontiego i wygrywa. Po walce siada zmachany na ławce.

- 11 grudnia wygra lepszy. Na pewno tanio skóry nie sprzedam. Trenuję mma od pięciu tygodni. Na początku chłopaki robili sobie ze mnie worek treningowy, teraz rolę się pomału odwracają. Ale ja nigdy nikogo nie lekceważę. Do każdego przeciwnika podchodzę z szacunkiem i respektem. Tak czy inaczej będę tym samym facetem - mówi Mariusz Pudzianowski. Po południu czeka go trening boksu z trenerem Jackiem Kucharczykiem. A potem przed snem pół godziny biegania na bieżni. - O godzinie 23 wyłączam wszystko i kładę się na siłę spać - mówi Pudzian, który jak zdradza Okniński nawet leżąc w łóżku przed snem myśli o treningach.

Kategoria: News

Zaledwie półtora miesiąca zostało do jego debiutu w MMA. Na treningach z wycieńczenia aż wymiotuje. Wszystko po to, by wygrać!
Za nami bokserska walka stulecia. Teraz czas na kolejne niezwykle emocjonujące starcie. Już 11 grudnia na warszawskim Torwarze w swoim pierwszym pojedynku w MMA Mariusz Pudzianowski zmierzy się z Marcinem Najmanem. Będzie się działo, oj będzie.

Na razie panowie są właśnie w decydującym momencie przygotowań. I nie obijają się. Zwłaszcza popularny „Dominator”. Pudzianowski z wysiłku aż...

Raz zwymiotowałem, tak poszedłem na maksa. Ale to i tak nic. Po czterech godzinach treningu do suszenia idą dwa komplety strojów. Nie ma zmiłuj - zdradza w rozmowie ze Sportfanem Pudzianowski.

Tylko nam Mariusz zdradził także wyniki najnowszych badań. Pięciokrotny mistrz świata strongmanów został przebadany od
„A” do „Z”.

W jakim celu?
Mówiąc w skrócie, chodzi o jego budowę i warunki genetyczne, czyli do czego się nadaje, a do czego nie.

Wniosek? Wyszło, że znakomicie nadaję się do przeróżnych sztuk walki. Nawet lepiej niż do siłaczy. Medycyna nie kłamie - zapewnia Mariusz. By z Najmanem stoczyć zwycięski bój, „Dominator” musi także schudnąć i nabrać szybkości. Z tym pierwszym nie przewiduje problemów.

Na pewno nie wyjdę do ringu jak tłusty grubas Gołota. Zrobili mi pomiary tkanki tłuszczowej. Okazało się, że zero tłuszczu, same mięśnie. Oby tak dalej! - zdradza.

Waga docelowa 11 grudnia to według Mariusza 125 kilogramów. Teraz waży 135, więc do zrzucenia ma dyszkę.

Uda się. Będę jak wyżyłowany gladiator. Wszystko dzięki harówce na macie i ringu - opowiada.

Jak widać Pudzianowski podchodzi niezwykle poważne do swojego debiutu w MMA. Jakiś czas temu mówił na naszych łamach, że pojedynek z Najmanem to będzie dla niego tylko przetarcie. On chce być najlepszy - tak jak w strongmanach.

Kategoria: News

Niedawno zaliczył wejście smoka na japońskim ringu, katując w kilka minut mistrza świata. Pudziana jednak woli omijać szerokim łukiem.

Mamed Khalidov robi furorę w MMA, ale nie chciałby walczyć z najsilniejszym człowiekiem świata, Mariuszem Pudzianowskim - czytamy na stronach "Super „Ekspressu”.

29-letni Polak czeczeńskiego pochodzenia stał się kilka dni temu autorem ogromnej sensacji podczas gali MMA w Tokio, gdzie wręcz skatował mistrza świata wagi średniej Brazylijczyka Jorge Santiago. Khalidov, który w Polsce mieszka już od dwunastu lat, marzy teraz o pojedynku o mistrzostwo świata.

To w tej chwili - obok walczących w USA Krzysztofa Soszyńskiego i Tomasza Drwala - największa polska nadzieja na sukcesy w MMA. Wojownik z Groznego, związany z organizacją walk w klatkach od dwóch lat, zapowiada, iż może dziś walczyć z każdym tylko nie z... Pudzianem.

Strongman, który niedługo zadebiutuje w MMA, wywołuje bowiem u pogromcy Santiago obawy o... własne życie!
Czy wy chcecie mojej śmierci? - tak zareagował Khalidov na pytanie o pojedynek z Pudzianowskim. Pół żartem, pół serio - tak chyba należy ocenić tę wypowiedź. Mamed doskonale bowiem zdaje sobie sprawę, iż jego walka z Pudzianem jest w tej chwili nierealna.

Dominator to przecież wagowo zupełnie inna półka dla ważącego około 80 kg Khalidova. Choć oglądając jego popis w Japonii, śmiem twierdzić, iż wcale nie byłby bez szans w starciu ze stawiającym pierwsze kroki w MMA Pudzianem (jego premierowa walka z Marcinem Najmanem 11 grudnia).

Co sądzicie na temat kariery Dominatora w klatce? Pudzian rzeczywiście jest tak mocny, że będzie demolować rywali w MMA?

Kategoria: News

Jeden zupełnie spokojny, drugi wręcz przeciwnie - ciągle prowokuje, nabija się z rywala. Który będzie górą? Dowiemy się dokładnie za miesiąc.

Mariusz Pudzianowski kontra Marcin Najman. Ta walka elektryzuje całą Polskę. Panowie zmierzą się 11 grudnia. Na razie ostro zasuwają na treningach. Nie ma taryfy ulgowej - pojedynek urósł już bowiem do miana ringowej wojny.

Zachowując oczywiście odpowiednie proporcje, ich starcie można porównać do niedawnego starcia Nikołaja Wałujewa z Davidem Haye. A zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę zachowanie obu pięściarzy przed pierwszym gongiem. Rosjanin był nad wyraz spokojny, Brytyjczyk wręcz przeciwnie. Efekt? Wygrał ten drugi.

W Warszawie 11 grudnia będzie podobnie? Niewykluczone. Na razie Najman, jak Haye, ciągle prowokuje Pudzianowskiego. Nie zważa na słowa. Właśnie przekonaliśmy się o tym po raz kolejny. Popularny „El Testosteron” atakuje swojego rywala podczas oficjalnego filmu promującego gale z ich udziałem.

Oto kilka smacznych cytatów jego autorstwa:
To będzie walka dobra ze złem. Złem będzie Pudzianowski, dobrem ja.
Pudzianowski nie szanuje pięściarzy i zawodników MMA. Kiedyś usłyszałem jego wypowiedź, że nikt nie jest w stanie zrobić mu krzywdy, bo jest taki silny i taki odważny. Przemawiała przez niego pycha, zadufanie.
Pudzian osiągnął dużo. Dlatego jego upadek będzie ta głośny i bolesny.
Przenoszenie ziemniaków, przerzucanie żelastwa, ciąganie samochodów - to są czynności, które bardzo pomagają w życiu. Ale to nie zasługują na miano sportu, tym bardziej zawodowego sportu.
Pudzianowski już niedługo przekona się, czym różni się hodowla organizmu od uprawiania sportu.

Musicie przyznać, że w swoich wypowiedziach Najman jest bardzo odważny. Haye też nabijał się z Wałujewa i ostatecznie później pokonał go także w ringu.

Jak reaguje na te wszystkie zaczepki Pudzianowski? Dokładnie tak jak rosyjski gigant.
Mniej mówić, więcej robić: to jest moje motto.
Oglądajcie walkę, myślę, że wielu zaskoczę - ripostuje Pudzian.

Wałujewa spokój zgubił. Z Pudzianowskim będzie podobnie? Jak przewidujecie?

Kategoria: News

Rośnie ciśnienie przed walką Dominatora z Najmanem. To już jest prawdziwa wojna. Strongman zapowiada puree ziemniaczane ze swojego rywala!

Do 11 grudnia, kiedy to podczas polskiej walki stulecia w MMA spotkają się Mariusz Pudzianowski i Marcin Najman, pozostały jeszcze cztery tygodnie. Już jednak teraz ciśnienie przed tym starciem sięgnęło zenitu.

Atmosferę podsycają obaj wojownicy, którzy nie szczędzą sobie uszczypliwych uwag i wzajemnych złośliwości w mediach. Pudzian udzielił dziś obszernego wywiadu Radiu TokSport. I nie mogło w nim zabraknąć tematu Najmana. Posłuchajmy, co zamierza zrobić ze swojego rywala na ringu w Warszawie Dominator.

Jeśli Najman uważa, że ja podnoszę ziemniaki, to ja go podniosę, jak worek i rzucę nim na podest. Zrobimy z ziemniaka małe puree ziemniaczane - szydzi z przeciwnika strongman.

 

To reakcja na słowa Najmana, iż strongman bawi się w przenoszenie ziemniaków. Pisaliśmy o tym kilka dni temu... Pudzian zapowiedział również, że jeśli będzie trzeba to... odgryzie Najmanowi uszy! Jak Tyson!

 

Rozluźniony, żartujący Dominator sprawiał wrażenie pewnego siebie przed polską walką stulecia w MMA. Na pytanie, co dalej po grudniowej walce, Pudzian nas zaskoczył.

 

To dopiero początek mojej kariery w sztukach walki. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będę się tym zajmował przez najbliższe kilka lat - wypalił na antenie TokSport jeden z najsilniejszych ludzi świata.

 

Czyżby Dominator miał w planach marsz po tytuł mistrza świata w MMA?
Myślicie, że to realny scenariusz?

Kategoria: News

11 grudnia na gali KSW w Warszawie wielokrotny mistrz świata siłaczy Mariusz Pudzianowski zmierzy się w pojedynku na zasadach MMA z pięściarzem Marcinem Najmanem. "Wykonałem to, co sobie założyłem, sięgnąłem pięć razy po mistrzostwo świata (strongmenów - przyp .red.), a teraz szukam nowych wyzwań."- mówi popularny "Pudzian" o powodach, dla których zdecydował się na start w Konfrontacjach

- Mariusz, wiadomo, że w waszej grudniowej walce atutem Marcina Najmana będą techniki bokserskie. Co ty jemu możesz zaproponować? Jakie są twoje doświadczenia, jeśli chodzi o sztuki walki?
Mariusz Pudzianowski: Kilkanaście lat bawiłem się w karate, parę lat boksowałem, było trochę zapasów - liznąłem wszystkiego po trochu. Co prawda walk oficjalnych nie miałem, ale można powiedzieć, że dobrze sobie radzę w szarpaniu… Gdybym się źle czuł w formule MMA, na pewno bym się na coś takiego nie zgodził. Moim atutem na pewno będzie siła. Z tego co widziałem, to 75 procent walk w MMA wygrywanych jest w parterze- jeżeli ktoś ma dobry parter, to dobrze sobie radzi. Na pewno Marcin będzie dużo ode mnie szybszy, bo waży 100 kilogramów, a ja prawie 140- będę musiał troszkę pomyśleć, jak to rozegrać… Walka w stójce też jednak nie jest mi obca, więc i tu nie chcę przekreślać swoich szans.

- Przemek Saleta w jednym z wywiadów wspominał, że sparował kiedyś z tobą. To prawda?
MP: Zgadza się. Byłem wtedy młodym chłopakiem, miałem 19 lat. On był już facetem z dużym doświadczeniem w boksie, więc obrywałem od niego.

- Swego czasu mówiło się, że miałeś spróbować swych sił w Pride. Na ile ta sprawa była poważna?
MP: Owszem, były kiedyś rozmowy na ten temat, ale organizatorzy nie sprostali moim oczekiwaniom i temat się skończył. Później wyznaczyłem sobie cele do zrealizowania w Strongmanie. Osiągałem kolejne sukcesy i postawiłem sobie za punkt honoru, by zostać najlepszym zawodnikiem w historii tego sportu. Wykonałem to, co sobie założyłem, sięgnąłem pięć razy po mistrzostwo świata, a teraz szukam nowych wyzwań.

- Dzięki sukcesom w Strongmanie zdobyłeś reputację znakomitego sportowca, mistrza, dominatora. Marcin natomiast w swojej specjalności jest zawodnikiem najwyżej średnim. Nie boisz się, że w razie porażki stracisz trochę ze swojego mistrzowskiego wizerunku?
MP: Jeżeli już wychodzę na matę, to po to, by wygrywać. Ja nie zwracam uwagi na to, jakim Marcin jest bokserem, bo nigdy nie lekceważę żadnego przeciwnika - mam szacunek dla każdego sportowca, nieważne jaki poziom prezentuje. Oczywiście, że biorę pod uwagę porażkę, różnie to może być, ale na pewno tanio skóry nie sprzedam. Do odważnych świat należy! Jeżeli się nie sprawdzę, nie będę wiedział, na co mnie stać.

- Nad jakimi elementami będziesz się skupiał, przygotowując się do walki z Najmanem? Stawiasz na techniki uderzane czy będziesz chciał go "zdusić" w parterze?
MP: Dla mnie liczy się przede wszystkim to, by wygrać, a czy to będzie na górze czy na dole, to jest mi obojętne. Potrafię poradzić sobie i w stójce i w parterze.

- Marcin Najman waży 104 kilogramy. Rzucałeś już takimi ciężarami?
MP: 100 kilo to nie jest dla mnie duży ciężar. Tym bardziej, że Marcin nie jest zawodnikiem, który trenuje sporty siłowe - w takim wypadku mógłby postawić opór. W parterze na pewno będę miał nad nim dużą przewagę.

- Ważysz 140 kilo i są to w zasadzie same mięśnie - kawał ciała do napełnienia tlenem. Jak może twoim zdaniem różnić się wysiłek fizyczny w ringu od tego, który gra rolę w zawodach siłaczy?
MP: Warto przypomnieć, że w Strongmanie jestem zawodnikiem szybkim i dynamicznym. Nie jestem 140-kilowym wołem z dużym brzuchem. Ci, którzy oglądali zawody z moim udziałem, wiedzą, że jestem jak na swoją wagę zwinny i szybki. Poradzę sobie…

- To prawda, świetnie wypadasz w konkurencjach bazujących na szybkości…
MP: Moim atutem w sportach siłowych jest szybkość i dynamika, dlatego właśnie w ringu z Marcinem nie będę jakimś powolnym wołem.

- Podejmiesz się typowania, jak zakończy się walka?
MP: Na pewno będę ciężko pracował na treningach, bo moim planem nie jest wyjście tylko do jednej walki. Także przede wszystkim ciężka praca. Efekty będą na pewno, bo jeśli się za coś biorę, to efekty na pewno przyjdą. Wiadomo, nie od razu Rzym zbudowano, ale krok po kroku będę piął się do góry.

Kategoria: News

Narobią szumu, a potem zrezygnują? Nie wszyscy wierzą, że dojdzie do tego pojedynku. Uspokajać nas stara się główny organizator gali KSW.

Zarówno Mariusz Pudzianowski, jak i Marcin Najman doskonale wiedzą, co robić, aby mówiła o nich cała Polska. Choć do ich debiutu w MMA pozostało jeszcze sporo czasu (11.12. - przyp. red.), to niektórzy określają ten pojedynek jako wydarzenie większe od walki wszech czasów Gołota - Adamek. Oby tylko się nie okazało, że przed samą galą Najman albo Pudzian stchórzy. Bo i taką opcję wielu miłośników sportów walki bierze pod uwagę. Będzie dużo szumu, a jak przyjdzie co do czego, to zrezygnują - oby nie!

Po słowach Martina Lewandowskiego, organizatora pojedynku Pudziana z Najmanem, jestem jakoś dużo spokojniejszy. Wątpię, aby któryś z zawodników chciał wyjść na frajera przed całą Polską! Byliby frajerami, gdyby stchórzyli. I jeden, i drugi ma wiele do stracenia. Jeśli Najman - za przeproszeniem - da d**y, to straci ostatnią szansę na rehabilitację, bo w boksie idzie mu średnio - ostrzegał w rozmowie z „Super Expressem” Lewandowski. Żadne symulowanie kontuzji również nie wchodzi w grę, bo każdy z zawodników zostanie dokładnie przebadany przez specjalnie wynajętego doktora.

A co z zerwaniem kontraktu?
Oj, wtedy na takiego delikwenta czekają ogromne kary finansowe. A po za tym… Im się to nie opłaca. Po pierwsze, za darmo oddaliby nam swój wizerunek. Niektórzy śmieją się z Pudziana, że nosi worki z cementem. On teraz chce pokazać, że potrafi dowalić bokserowi. A Najman chce udowodnić Pudzianowi, że się bić nie umie.

To naprawdę są faceci z jajami - zapewnił Lewandowski. Jak widać, atmosfera tego pojedynku daje się powoli wszystkim we znaki. Oby tak do grudnia, do samiutkiej walki, którą wygra... No kto?

Kategoria: News
niedziela, 25 październik 2009 17:30

Mariusz Pudzianowski trenuje przed walką w ringu

Niecałe dwa miesiące zostały do jego debiutu w MMA. Zdąży się przygotować? Dba o to odpowiednia osoba. Opiekun „Dominatora” jest pod wrażeniem.

Już 11 grudnia pięciokrotny mistrz świata strongmanów stoczy swoją pierwszą walkę w życiu. Rywalem będzie pięściarz Marcin Najman. Kto wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko? Trener Mariusza Pudzianowskiego nie ma najmniejszych wątpliwości.

Jako pierwsi rozmawiamy z Mirosławem Oknińskim, który od 25 lat zajmuje się sportami walki, w tym od 12 lat MMA.

Jakim uczniem jest Mariusz?
Słucha się, czy wręcz przeciwnie? Szczerze, to nie spodziewałem się, że będzie aż tak dobrze. Swego czasu trenowałem też Pawła Nastulę. On zawsze wszystko wiedział lepiej. Jak zapytałem go, co zrobi, gdy rywal będzie na nim siedział i go obijał, odpowiedział, że nie ma takiej opcji, bo on jest za silny, by ktoś go tak dopadł.

I co?
Pierwsza walka, Brazylijczyk na nim siedzi i go obija. Z Mariuszem takich problemów nie będzie. On wie, że musi się sporo nauczyć. Słucha się. Nie dlatego, że ja jestem taki super, po prostu zdaje sobie sprawę, jak dużo trzeba wysiłku, by potem wyjść na ring i wygrać.

Jakie ma pan rokowania dla Pudzianowskiego.Będą z niego ludzie?
Będą, będą! On ma wszystkie atuty, by być mistrzem. Nie mówię tego, by mu się przypodobać, tak jest w rzeczywistości! Jest dynamiczny, silny, rozciągnięty. Ma pojęcie o boksie, kopie mimo swojej postury na wysokości głowy! Do tego bardzo dobrze przewraca rywali, świetnie radzi sobie w parterze. Bardzo szybko się uczy. Choć mamy tylko dwa miesiące, zdążymy!

Jak zaczęła się wasza współpraca?
Ktoś mnie polecił Mariuszowi i tak zostało. Ja na pierwszym spotkaniu powiedziałem mu wprost - ja wszystkiego nie wiem, ale wiem, kto wie.

I kto wie?
By osiągać sukcesy w MMA trzeba uczyć się od najlepszych, posiłkować się ich wiedzą. I ja to robię. Na moje zaproszenie dwa dni z Mariuszem spędził brazylijski trener Mario Sukata - legenda MMA, ma w swoim teamie kilku mistrzów. A już niedługo przyjeżdża do nas świeżo upieczony mistrz świata w chwytach, kolejny Brazylijczyk Fabricio Werdum. Poza tym mamy znakomitego trenera od zapasów, byłego akademickiego mistrza z USA - Roberta Roszkiewicza oraz równie dobrego fachowca od boksu - Jacka Kucharczyka. Mariusz słucha uważnie i się uczy. Będzie mistrzem!

Co te zagraniczne gwiazdy mówią o Mariuszu?
Że ma potencjał i - broń Boże - nie można tego zmarnować. Ważne, by trenować z głową.

Kto wygra pojedynek 11 grudnia - Pudzianowski czy Najman?
Mariusz powinien z nim wygrać nawet bez treningu. Szanujemy rywala, ale Pudzianowski jest dużo lepszy. Oczywiście, może się przyplątać jakaś kontuzja, Mariusz się potknie i skręci kostkę, może się zdarzyć, że Najman trafi pojedynczym ciosem, ale to musiałby być pechowy zbieg okoliczności.

Kategoria: News

Za kilka dni będzie bronił tytułu najsilniejszego człowieka świata. Później w głowie będzie miał już tylko debiutancką walkę w MMA. Czekają na niego spore wyrzeczenia.
- Mariusz Pudzianowski jest właśnie na ostatnim etapie przygotowań do rozpoczynających się 26. września na Malcie mistrzostw świata strongmanów. Tuż po tych zawodach nie będzie miał jednak nawet odrobiny odpoczynku.

Grozi Pudzianowi: "dostanie ode mnie w...". Kto jest taki odważny?

Dlaczego? Przecież już 11. grudnia na warszawskim Torwarze stoczy swoją pierwszą walkę w MMA. Jego rywalem będzie pięściarz Marcin Najman. Obaj panowie zbytnio za sobą nie przepadają, więc nic w tym dziwnego, że do tego starcia będą się ostro przygotowywać. Zwłaszcza popularny „Dominator”. Pięciokrotny mistrz globu siłaczy, by być między linami w miarę szybkim, będzie musiał schudnąć... Teraz ważę 145 kilogramów, lecz do grudnia zrzucę piętnaście. Wtedy złapię kondycję i elastyczność - mówi w wywiadzie dla oficjalnej stronty Konfrontacji Sztuk Walki. Pudzianowskiego czeka więc drakońska dieta. A będzie o nią trudno, bo Mariusz to przecież ogromny żarłok. Jednak, by myśleć o zwycięstwie nad Najmanem, nie ma wyjścia - będzie musiał się opamiętać i zrezygnować m.in. z ukochanych słodyczy. Znając jednak jego zaparcie i dążenie do celu, zrzuci te 15 kilogramów na czas. -Dzisiaj odbyła się natomiast oficjalna konferencja przed walką Najmana z Pudzianowskim. Choć do pojedynku jeszcze sporo czasu, jeden podjudza drugiego i na odwrót. Najman wręczył dziś Mariuszowi zestaw do... badmintona. By ten sobie pograł z bratem, może chociaż w tym będzie dobry. Jak odpowiedział na zaczepkę „Dominator”? Kolego, ty lepiej pójdź pomodlić się do Częstochowy, bo tam mieszkasz. Nie wychodzę do ringu po to, by głaskać rywala. Wprawdzie nigdy nie walczyłem w ringu, ale na ulicy owszem. Mam więc doświadczenie. Emocje więc gwarantowane. Chudszy o 15 kilogramów Pudzianowski zniesie z ringu Najmana? A może będzie na odwrót? Forum jest do Waszej dyspozycji! "" Pudzian Team ""

Kategoria: News

Wielkimi krokami zbliża się pojedynek Andrzeja Gołoty z Przemysławem Saletą. Bokserzy zmierzą się 23 lutego na gali Polsat Boxing Night w gdańskiej Ergo Arenie.

W przeszłości już dwa razy by...ło bardzo blisko tej walki. Z różnych przyczyn jednak do niej nie dochodziło. Tym razem nie ma żadnego niebezpieczeństwa, aby coś się zmieniło. Według bukmacherów faworytem tego starcia jest Gołota. Czy Mariusz Pudzianowski zgadza się z ich zdaniem? To pytanie padło podczas najnowszego odcinka programu "Fun Raport", którego fragmenty już krążą po internecie, a jego premiera planowana jest na najbliższy piątek.

- Moim zdaniem wygra lepiej przygotowany, czyli ten, który lepiej się oszczędzał, trenował do tych 45 lat. Trudno mi ocenić, kto jest faworytem. Znam Przemka, znam Andrzeja. Co by nie było Andrzej boksował bardzo dobrze. Przemek też ułomkiem nie był, co prawda w kickboxingu, bo w boksie to mu już różnie szło - komentował zawodnik KSW Team.


Pudzian nie ukrywał, że czeka na galę w Ergo Arenie z dużą niecierpliwością. Rzucił nawet propozycją, że chętnie zmierzyłby się ze zwycięzcą pojedynku Gołota vs Saleta!

- Fajnie by było. Z wygranym chętnie wszedłbym do ringu. Jeden się wywodzi z boksu, drugi z kickboxingu, ja znów ze strongmanów. Moglibyśmy znaleźć jakiś wspólny mianownik. No jeden mamy - rzucił były mistrz świata siłaczy Organizacja KSW w przeszłości prowadziła rozmowy z żoną Gołoty, aby się dowiedzieć, czy istnieje szansa, aby czterokrotny pretendent do tytuły mistrza świata wagi ciężkiej zgodził się na występy w MMA.

Temat ucichł, ale kto wie, czy nie wróci po propozycji Pudziana (i to niezależnie do wyniku walki z Saletą).

Walka byłego mistrza świata strongmanów z "Endrju" byłaby medialnym hitem.

 

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW